Recenzje

2019-09-30
Pidżama Porno - "Sprzedawca Jutra"
Na nową płytę Pidżamy Porno czekaliśmy aż 15 lat. Jak zespół prezentuje się po tak długiej przerwie? Sprawdził to dla nas Marcin Knapik.
Wykonawca: Pidżama Porno
Wytwórnia: SP Records
Rok wydania: 2019

Piętnaście lat trzeba było czekać na nową płytę Pidżamy Porno. Po drodze było zawieszenie działalności i okrojenie składu. Obecnie Pidżama Porno to trio: Krzysztof Grabaż Grabowski, Andrzej Kozakiewicz i Rafał Piotrowiak wspierane na płycie przez Longina Bartkowiaka i Piotra Załęskiego.  To przechodzimy do „Sprzedawcy jutra” i po drodze odpowiemy sobie na kilka pytań.

Czym różni się Pidżama Porno od Strachów na Lachy w 2019 roku? Mam pewien problem z twórczością Strachów na Lachy. Z jednej strony – perełki takie jak „Żyję w kraju” czy „Co się z nami stało”. Ale z drugiej – koszmarki przyprawiające o zgrzytanie zębami. „Twoje motylki” z ostatniej płyty to dobitny tego przykład. Na nowym albumie Pidżamy nie ma takich wpadek. Instrumentarium jest tu proste: trzy gitary, perkusja i jedziemy. Jednak summa summarum i Pidżama Porno i Strachy na Lachy to kapele rockowe. Tyle, że Pidżama gra ostrzej od Strachów.

I jeszcze jedna istotna różnica. Na „Sprzedawcy jutra” zauważalna jest przewaga tekstów o tematyce polityczno-społecznej. I jest to przewaga zdecydowana. Rysuje się z nich ponury i niewesoły obraz rzeczywistości. W kolorach ponurych jak te na bardzo ładnej zresztą okładce płyty, której autorem jest Andrzej Pągowski. Można też sobie pozwolić na uszczypliwości wobec ludzi muzyki romansujących z polityką - „Nie kukizuj miła” jest taką oczywistą szpilką. Utwory niepolityczne też są, ale w niewielkiej ilości. Takim jest m.in. „Mokry od twoich łez” - bardzo ładna ballada, jedna z najlepszych kompozycji na albumie i najspokojniejsza na nim piosenka.


Czy w albumowej wersji „Hokejowy zamek” ma wypikane przekleństwo? Nie. Nie ma. Utwór z tekstem w całej okazałości i można tę kompozycję zaliczyć do jasnych punktów albumu.

A co jeśli przy słuchaniu „Hokejowego zamku” ktoś ustawił sobie szybkość na 1,25? W takim wypadku trzeba będzie słuchać praktycznie całej płyty przy takim ustawieniu. Głównie mamy średnie tempa utworów. Najostrzej brzmi „Suicide. Głos mówi do mnie”. To sobie przejdziemy przy okazji do pytania o najlepsze momenty. I tu odzywa się tradycyjnie recenzencka subiektywność. Postawię na „Hokejowy zamek” oraz trzy utwory znajdujące się na płycie obok siebie. Numery 8, 9 i 10 - „Suicide. Głos mówi do mnie”, „Mokry od twoich łez” (najostrzejszy i najspokojniejszy utwór obok siebie) i „Śmierć z widokiem na morze”.

Czy jest to album bez wad? Nie. Jak wspomniałem wcześniej, nie ma odrzucających od słuchania koszmarów. Jednakże trochę za dużo na albumie utworów mało wyrazistych, przelatujących przez uszy. Zbyt przeciągnięte „Pomocy!”, nijaki „Sąd ostateczny” oraz „Wyjdzie na jaw że to pic” z marszowym rytmem, ale równocześnie taki sobie. To najbardziej rzucające się w uszy słabe punkty płyty.

Czy „Sprzedawca jutra” to powrót Pidżamy Porno w wielkim stylu? Wady, o których wspomniałem wyżej sprawiają, że nie napiszę o wielkim stylu i pełni satysfakcji. Ale generalnie jest to całkiem dobry album. Jego mocne punkty są warte stwierdzenia, że dobrze, że doczekaliśmy się po tak długiej przerwie nowego materiału Pidżamy Porno. Ale niedosyt pozostaje.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load