Recenzje

2019-10-14
Król - "Nieumiarkowania"
"Dziesięć utworów. Pół godziny. Krótkie, treściwe muzycznie. Z tekstami z bogatymi możliwościami odczytania. To wszystko żre. I to mocno" - taka jest nowa płyta Króla w ocenie naszego recenzenta Marcina Knapika.
Wykonawca: Król
Wytwórnia: Wydawnictwo Agora
Rok wydania: 2019

Ewolucja artystyczna Błażeja Króla od Kawałka Kulki przez UL/KR do solowej twórczości zaprowadziła go do chwili jego najbardziej przystępnej – przynajmniej teoretycznie – dla słuchacza płyty. Tak, już wcześniej mogliśmy to zaobserwować. A teraz jest to jeszcze bardziej zauważalne niż na zeszłorocznym „Przewijaniu na podglądzie”. Choć ta przystępność też jest trochę złudna.

Słuchałem „Nieumiarkowań” kilkanaście razy w ciągu ostatniego miesiąca, bo już miesiąc minął od premiery tego albumu. I nie daje mi spokoju. Jej przebojowość, choć określenie ich jako proste utwory jakoś nie pasuje „Te smaki i zapachy” pokazujące obraz albumu – chwytliwe, a jednocześnie pokręcone, z nieoczywistymi przejściami jak na przełomie drugiej i trzeciej minuty. W efekcie – od kilku tygodni numer jeden Listy Przebojów Trójki. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że nie ma ona już takiego wpływu jak kiedyś. Ale mimo wszystko o czymś to świadczy. Do tego „Druga pomoc”, „Głodne dusze” – takie najbardziej oczywiste piosenkowe strzały na tym albumie.

Muzyka na pierwszy odsłuch chwytliwa, melodyjna, przebojowa wręcz. Ale po wniknięciu w dźwięki objawiają się detale. Saksofon w „Godzina piętnasta i ciemno”, flet w „Głodnych duszach”, perkusja w „Okazało się”, gitary w „Czasie siedmiu prób”, syntezatorowe tła w „Drugiej pomocy”, syntezatorowe dźwięki w „Gule”. Jak się te rzeczy wryją w głowę, to nie łatwo wychodzą i nie dają spokoju. Atmosfera muzycznych lat 80. też słyszalna – w „Drugiej pomocy” i „W dole miasta” na przykład. Jednym z utworów, który mi się wrył w głowę, a którego dotychczas tu nie wymieniłem, jest „Pierwszy i ostatni”. Zaczepny riff, wybuchający refren, rytmiczność, smaczki, hipnotyczność. I tekst. Zwłaszcza te słowa hipnotycznie zamykające utwór: „Gdybym cię teraz spotkał, to pewnie bym cię zabił”.


Grzegorz Ciechowski. Niemało wśród kolegów-recenzentów głosów porównujących twórczość Króla do tego, co proponował nam wielki mistrz. Mocne, prawda? W 2015 roku Błażej Król otrzymał Nagrodę Artystyczną Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego. To też skłania do stawiania tego typu porównań. Ale słuchając warstwy tekstowej, dochodzimy do wniosku, że nie jest to bezpodstawna teza. Teksty nieoczywiste, gęste od znaczeń. Można się pobawić w ich interpretację, ale nie jest to łatwe zadanie. I też nie dają spokoju.

W tym wszystkim jest jeszcze ona. Iwona Król – żona Błażeja. Ze sporą rolą. Można by napisać, że drugoplanową, ale średnio pasuje mi to określenie, biorąc pod uwagę to, w jak wielu momentach płyty się udziela. Śpiewy w tle, dopowiedzenia, teksty - wykrzyczane jak w „Pierwszym i ostatnim” i wyrzucane w „Gule”. To też jej płyta. I jeszcze do pełnego obrazu dokładamy ciekawe teledyski. Animowany klip do „Drugiej pomocy” z nawiązaniami do „Małego księcia” – świetny.

Dziesięć utworów. Pół godziny. Krótkie, treściwe muzycznie. Z tekstami z bogatymi możliwościami odczytania. To wszystko żre. I to mocno.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load