Recenzje

2019-11-01
Ania Rusowicz - "Przebudzenie"
"Przebudzenie" to pierwszy od 6 lat w pełni solowy album Ani Rusowicz sygnowany jej nazwiskiem.
Wykonawca: Ania Rusowicz
Wytwórnia: Wydawnictwo Agora
Rok wydania: 2019

Nagrywanie na tzw. setkę, użycie przy tym procesie taśmy. W takich okolicznościach nagrywana była nowa solowa płyta Ani Rusowicz, na którą trzeba było poczekać długo, bo sześć lat. Po drodze były utwory do filmów („W co mam wierzyć” do „Sztuki kochania” czy „Szukaj mnie”, czyli nowa wersja hitu z „Kogla Mogla”), projekt „Flower Power” na Przystanku Woodstock, album świąteczny „Retronarodzenie” nagrany z gośćmi czy intrygujące, inne oblicze Rusowicz w postaci niXes.

Jak możemy przeczytać, inspiracją przy powstaniu „Przebudzenia” były podróże artystki, m.in. do Nowego Orleanu. I ten Nowy Orlean zaowocował instrumentami dętymi występującymi na tym albumie w głównej roli. Grające już od początku utworów – zachęcająco jak w singlowym „Świecie stój” czy atakujące dynamiką w „Babie”. Ich centralna rola objawia się też w saksofonowych solówkach (np. w „W dali dom”).Rusowicz, która także wyprodukowała tę płytę proponuje nam utwory w stylistyce lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Podlewanie utworów „retro sosem” nie jest nowością u tej piosenkarki. Ale przy tym dodaje swój pierwiastek i nie tylko swoim głosem.


Wspomniane już dęciaki i całokształt klimatu albumu przywołują na myśl choćby twórczość Louisa Armstronga czy Amy Winehouse. Całość mieni się feerią barw. Jest przebojowa, a jednocześnie równa, jeśli chodzi o poziom. Niesie ze sobą dużą dawkę energii w takich kompozycjach jak „Fake”, „Voodoo”, dynamiczne „Fantasmagoria i ja” czy rytmiczny „W dali dom”. Wisienką są „Nerwy” rozsadzające wręcz energią. Nie ma na albumie ballad, ale są wolniejsze, zmysłowo brzmiące kompozycje – bardzo ładne „Do lasu” czy „Niepewność”.

Całość dopełniają ciekawe teksty utworów traktujące m.in. o relacjach damsko-męskich („Małżeństwo”, „Baba”), ale też o życiu w zgodzie z naturą. Zawierają też zachętę do korzystania z realnego, a nie wirtualnego życia („Do lasu”)  Rusowicz wsparły swoimi tekstami Natalia Grosiak z Mikromusic („Baba”) i Paulina Przybysz („Voodoo”). Ta druga zaśpiewała też w duecie z Anią w pozytywnie i tanecznie wibrującym utworze tytułowym z płyty.

Psychodelicznie zabarwiona okładka pasuje do równego, ciekawego i kolorowego albumu. Osoby gustujące w „retro klimacie” nawiązującym do lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych będą zachwycone. Ale jako że bardzo dobrze się „Przebudzenia” słucha, to nie tylko one znajdą radość z jego słuchania.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load