Recenzje

2019-12-02
Hidden By Ivy - "Inner"
"Inner" to trzeci już album białostocko-rzeszowskiego duetu Hidden By Ivy, czołowego przedstawiciela polskiej sceny gotyckiej. Płytę zrecenzował dla nas Jakub Oslak.
Wykonawca: Hidden By Ivy
Wytwórnia: Hidden By Ivy
Rok wydania: 2019

Gdzieś w pół drogi między filarami polskiej sceny „gotyckiej” - Agonised By Love i God’s Own Medicine - działa z sukcesem od kilku już lat duet Hidden By Ivy. Rafał Tomaszczuk i Andrzej Turaj to marriage made in heaven - przynoszą bowiem do wspólnej gry wszystko co najlepsze ze swoich macierzystych projektów: syntetyczną przebojowość Agonised oraz jaskrawy mrok Medicine. Sympatyczne nawiązania samych nazw zespołów do Clan of Xymox oraz The Mission sporo mówią o bagażu inspiracji i doświadczeń muzyków tworzących Hidden By Ivy; aczkolwiek, pomylą się ci którzy z góry ocenią ich bieżący styl oraz nową płytę Inner przez ten sam czarny pryzmat.

Hidden By Ivy jest potężnym krokiem naprzód dla Turaja i Tomaszczuka, a samo Inner nie ogląda się na poprzednie dwa krążki. Mimo to, płytę cechuje nostalgiczność, ale nie stylu i brzmienia (na szczęście), co nastroju i poetyki. Rzut oka na okładkę i tytuły piosenek i już możemy mieć pewien pomysł co się za nimi kryje. Chociażby „The Wonder Years”, który jest czytelną aluzją do słynnego serialu, ale i najbardziej przebojową z zebranych tu piosenek. To materiał na niszowy hit, którego światło nigdy nie zagości w sercach tłumu, tylko u wybranych indywidualności, podobnie jak „Love Is A Shield” Camouflage, czy „Imagination” wspomnianych już Xymox.


Dalej robi się jeszcze ciekawiej, dlatego że Ivy przechodzi do atmosfer eterycznych, nostalgicznych, chłodnych - ale i sennych, onirycznych i marzycielskich. Ivy sięga do estetycznego chłodu The Cure, jak i dream-popowej magii rodem z fotografii i wspomnień innego czasu. Doskonałym zabiegiem jest zmiana językowa w środku albumu; szczególnie „Rzeka” zapada w pamięć, zarówno romantycznym niepokojem, jak i świetnym tekstem. Polskie piosenki alternatywne lubią być przeładowane leksykalnie, co ułatwia zarzuty grafomanii i słowotwórczych wybryków. Tu tego nie ma; to dojrzałe teksty, piękne same w sobie, jak i zgrane z muzyką i niosące frapujący przekaz.

A ów przekaz to czas i my w jego nieugiętym, złośliwym obliczu. Zespół nawiązuje do beztroski dzieciństwa i czystości naszych umysłów, z lat gdy czas stał w miejscu. Dziś, gdy pędzimy na oślep, tęsknimy do lat prostszych, czystszych, wolniejszych, gdy był czas na frajdę, emocje, a nawet nudę. Rozmarzenie muzyki Inner nie polega na estetyce, jak wspominałem, lecz poezji - i chęci wskrzeszenia pewnych zasad dziś, gdy jesteśmy tu i teraz. Człowiek jest mądry zawsze po fakcie i tylko czas uczy nas jak ważnym jest, aby doceniać owo tu i teraz, zanim przeminie. Zgodnie z tytułem, Inner zachęca do zajrzenia wgłąb duszy i wydobycia z niej tej radości, która pozornie minęła bezpowrotnie z czasem.

 

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load