Recenzje

2019-12-13
Scylla - "Apex+Beneath"
Szczecińska formacja ma już na swoim koncie dwa albumy oraz wiele koncertów w Polsce, m.in. na Przystanku Woodstock (tak się wtedy to nazywało). Ich nowe wydawnictwo jest trochę specyficzne. To dlatego, że składa się z dwóch EPek. Ten plus w tytule więc nieprzypadkowy. Obie EPki dzieli rok, jeśli chodzi o ich nagranie.
Wykonawca: Scylla
Wytwórnia: Scylla
Rok wydania: 2019

Pierwsza EPka nazywa się „Apex” i składa się z pięciu utworów. Główna cecha – jest jadącym, intensywnie pracującym, metalowym walcem. Ostry, posępny i ognisty „Burn” otwiera album. Ukazuje też wokalne podobieństwa Scylii do takich zespołów jak Linkin Park. Jest rapujący głos, a różnica jest taka, że zamiast śpiewu słyszymy krzyk lub growl. Wokale należące do Mariusza Kurpiewskiego i do których – jak to ładnie i celnie zostało ujęte w tekście promocyjnym – pasują odgłosy z rzeźni. Maszyna pracuje równomiernie, ale z pozwoleniem sobie czasem na wybijanie się jej elementów, np. solo gitarowe w „Deception” (tutaj też bas w jednej z głównych ról). Prostota, moc i napędzające się tempo zachęcają do mocnego potrząsania głową w „Scorn”. Ten punkt albumu zawiera też elektroniczne dźwięki w intrze. Są one zapowiedzią tego, co pojawi się dalej. Czyli m.in. elektrorockowego „Revelation”, w którym wybijają się syntezatory, choć energetycznego grania na gitarach i perkusji też nie brakuje. Jest to najlżejszy i najbardziej melodyjny punkt tej pierwszej części wydawnictwa.


„Median” pełni funkcję transowego, elektronicznego przejścia z „Apex” do drugiej EPki - „Beneath”. A na niej jest trochę inaczej. I też ciekawiej. Choć dalej nie brakuje gwałtowności, szybkości i blastów, czego potwierdzeniem są „Everything Rots” i „Alive And Breathing”. W „Generation of Lies” robi się trochę lżej. Nie oznacza to, że nie ma energii, bo jest wręcz przeciwnie. Nu-metalowe klimaty są też domeną „Do I Belong” z wplątaną orientalną wokalizą. Zamykające całość „Burn All The Temples”, w którym gościnnie pojawia się Adi z zespołu Materia jest intensywne, ale pozwala sobie na chwile wytchnienia. I zawiera jeszcze jedno solo gitarowe na całej płycie.

Agresja i moc – tak najkrócej można określić tę płytę. Fanom metalu powinny się te ostre ataki Scylli spodobać. Dobry album!

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load