Recenzje

2020-01-05
Już Nie Żyjesz - "Tragedia"
Trzeci album łódzkiej post-punkowej grupy Już Nie Żyjesz nosi tytuł "Tragedia". Płytę zrecenzował dla nas Jakub Oślak.
Wykonawca: Już Nie Żyjesz
Wytwórnia: Requiem Records
Rok wydania: 2019

Na początek szatańskie wersety, na koniec ezoteryczne klątwy, a pomiędzy nimi pół godziny ucieczki przed demonami. Dachy i piwnice, korytarze i tunele, kominy i schody, wszystko w czerni i bieli, bo tylko taki świat zapisują nam w głowach wspomnienia i sny. Po lewej – duchy Siekiery i Kryzysu, poetycki koszmar na krawędzi upadku i młodych ludzi w nim uwięzionych. Po prawej – megafon przy ustach Cool Kids of Death oraz metaforyczne Wieże Fabryk, znajomy krzyk z innej rzeczywistości. Gdzieś po środku reszta polskiego rocka, zapisana w genach, echach Sygnałów Dnia, „smażących” płytach i podrapanych izabelińskich kompaktach. Ktoś powiedział, że cała nowa fala i post-punk wzięła się u nas z Closer i Pornography, które udało się przywieźć z bazaru w Anglii nad Wisłę. To brzmienie znów jest potrzebne, nie tylko w postaci ochotniczych reedycji Siekiery, Kryzysu, Tiltu, Moskwy i Made in Poland, ale działaniu ich współczesnych, podziemnych, zagubionych dziedziców.

Już Nie Żyjesz i ich Tragedia to owoc tego właśnie dziedzictwa – i wielu innych wpływów. Aż chce się zacytować, Here are the young men, the weight on their shoulders. Mają spory ciężar do udźwignięcia – ciężar przeszłości pełnej zimnego, ponurego brzmienia i teraźniejszości, gdzie ongiś cenione emocje i gniew nie mają już dawnej wartości. Dziś wszelki gniew jest na pokaz i dla punktów w sieci. Tym bardziej, nieobecni w streamingach Już Nie Żyjesz dostają pochwałę za „schowanie” swojej doskonałej płyty przed nadpobudliwą widownią. Czy tak pozostanie, nie wiem; ale czy podział na underground i mainstream w dzisiejszych czasach nie ogranicza się wyłącznie do kwestii dostępności? Dalej, ich zagubienie i gniew są prawdziwe. I nie jest to gniew na Trumpa, PiS, podziały, ideologie, Internet, klęskę urodzaju, kryzys klimatyczny, kryzys tożsamości, grę pozorów i ogłupienie. To gniew na samych siebie, że temu ulegają i jest to siła, przed którą nie ma ucieczki. A może jednak jest?


Ucieczką jest muzyka, w której syntetyczne ciepło zderza się z oszronioną gitarą. Paweł Strzelec, w sposób naturalny i niewymuszony, wrzeszczy na czym świat stoi: „Z teorii – ndst, z praktyki – ndst z minusem…”, „Raz chcę, raz nie chcę, nie mogę nie umiem nie wiem…” przecież to o mnie, o każdym z nas kto to słyszy. W tekstach Pawła ściera się minimalizm z wyobraźnią, Białoszewski ze Stachurą, a wszystko eksploduje małą, osobistą apokalipsą w ciemnościach nocy, na ścianie za oknem. Syntetyczne fale, „prowadzący” bas, pędząca, lądująca gitara i nieuchronny, bezpowrotny rytm – ci muzycy chcą nam coś powiedzieć, coś od nas uzyskać. I to nie jest czysta estetyka i nostalgiczność – czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach może odczuwać nostalgię za czasami Nowej Aleksandrii? Tragedia bierze się za bary ze słuchaczem tu i teraz, z jego położeniem w ogłupiałym świecie nad codzienną krawędzią, gdzie każdy z nas będzie surowo oceniony przez społeczny sąd kapturowy.

Muzyka nigdy nie umiera, tylko śpi, gotowa do działania w razie potrzeby. To, że muzyka falowa – coldwave, darkwave, new wave, synthwave – znowu działa, nie oznacza, że jest nieprawdziwa. Artyści przypomnieli sobie o niej nie dlatego, że można ją sprzedać („Tu nie chodzi o pieniądze, tu chodzi o coś więcej”), ale dlatego, że była dobra i uniwersalna. Jej moc jest potrzebna tu i teraz, w nowym, świeżym wydaniu. Muzycy Już Nie Żyjesz czynią to już od 7 lat – lub dłużej w innych formacjach – wciąż uderzając celnie i silnie, coraz pewniej, bez oglądania się za siebie. Energia ich muzyki jest prawdziwa i przekonująca, trafiająca do serca, ciała i umysłu. Czasem pobudza do skoków w tłumie, a czasem do skulenia się w kącie. Nie ma tu eksplozji ego, ani wielu trudnych słów – są za to sny, koszmary, ucieczka, piękno, smutek, czad i gniew. Tu przemawia człowieczeństwo, bez pozy i maski, przykryte jednolitymi czarnymi koszulami oraz industrialną estetyką kombinatu i kolektywu.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load