Recenzje

2020-01-07
Mùlk - "I"
Mùlk pochodzi z Trójmiasta. W 2018 roku zadebiutowali bardzo dobrze przyjętym singlem, zatytułowanym "Bies". W składzie zespołu znajdują się muzycy takich załóg jak: Me And That Man, The Fruitcakes oraz Moose The Tramp.
Wykonawca: Mùlk
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2019

„I” jest pierwszą studyjną płytą zespołu Mùlk pochodzącego z Trójmiasta. „Mùlk” – taki tytuł nosi utwór zespołu (też trójmiejskiego) Moose The Tramp. I to odwołanie nie jest bezpodstawne. Spoglądamy na listę członków zespołów. I tam i tu znajdziemy wokalistę Piotra „Bolo” Gibnera, gitarzystów Jakuba Leonowicza oraz Bartosza Nosewicza. W Mùlk grają też basista Przemysław Bartoś i perkusista Łukasz Kumański. Na Facebooku zespół przypomina słynne zdanie Franka Zappy: „Pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze”. Ale spróbuję coś napisać o ich płycie.

Tą muzyką można określić jako rockową, ale połączona jest dodatkowo z wpływami bluesowymi i folkowymi. Gdzieś się dołączy harmonijka, gdzieś indziej trąbka. Zaczynający całość „Szaman” ma w sobie coś nawiedzonego. Bardzo pasuje też do całości maniera wokalna Piotra „Bolo” Gibnera. Jednocześnie „Szaman” jest też bardzo rytmiczny, co jest też charakterystyczne dla innych utworów zawartych na albumie. Bluesowy posmak mają „Huk” i „Fallin’”, choć oba utwory są różne pod względem ładunku energetycznego. Zadziorny „Huk” kontrastuje z „Fallin’” – bardzo ładną balladą.


Folkowo i bluesowo, ale jednocześnie chwytliwie i przebojowo brzmi „Bies”. Chwytliwość jest też domeną prostego „Miliona” i „Molocha”, w którym panuje jednak bardziej posępna atmosfera. W ucho bardzo łatwo wpada też refren „Trolltungi” (choć do zsyntezowanego głosu w piosence trzeba się trochę przyzwyczaić). Choć trzeba też podkreślić, że melodyjność nie jest w niektórych utworach aż tak bardzo oczywista. Na plus trzeba też zapisać przeróbkę hitu Neny „99 Luftballons”. Inna od oryginału. Oj, zdecydowanie inna. Mroczna, posępna i – co najważniejsze – bardzo dobra.

Słucha się tej płyty z zaciekawieniem. Bo i zawiera w sobie interesujące połączenia. Nieoczywista melodyjność (i ta oczywista również), a jednocześnie zaciekawiająca i przyciągająca do słuchania atmosfera. Zachęcający debiut.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load