Recenzje

2020-02-03
Julia Marcell - "Skull Echo"
„Skull Echo”. Na razie płyta. Ale ma też powstać film będący debiutem fabularnym Julii Marcell. Nowy projekt jest dowodem ciągłej ewolucji twórczej artystki.
Wykonawca: Julia Marcell
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2020

„Proxy” sprzed prawie czterech lat oferowało żywe brzmienia. Domeną „Skull Echo” są futurystyczne, syntezatorowe dźwięki oraz klimat kosmosu. W „Ekstazie intelektualnej” dzieje się to wszystko w sposób transowy i niepokojący. Przeskokiem jest „Moment i wieczność” - najbardziej piosenkowy punkt albumu z klubową robotycznością. A potem jeszcze jeden przeskok: z dyskoteki do kameralnych wnętrz. Spokojny, pianinowy „Czas” z powiewem wiatru z krajów nordyckich.

W dalszej części nie ma tak gwałtownych przeskoków muzycznych, co nie oznacza, że nie jest ciekawie. Nad wszystkim unosi się kosmiczny klimat objawiający się w kompozycjach o różnym natężeniu grania. Spokojne „Prawdopodobieństwo” i „Life Is On Television”. Klimatyczna, elektropopowa „Nostalgia”. Bardzo ładne „Domy ze szkła” narastające od futuryzmu do żywego brzmienia. Zimne, robotyczne „Otwórz głowę” i „Mamo”. Zwłaszcza „Mamo”, 7,5-minutowy utwór jest apogeum zimna, robotyki i mechaniczności na albumie. Ambientowo brzmi „Którędy do teraz?”. Tylko głos i efekty z nim związane wieńczą płytę w utworze „Echo w głowie”.


Z innych ważnych rzeczy: ponownie teksty w języku polskim. Z jednym wyjątkiem – „Life Is On Television”. Płyta ukaże się też za granicą, więc pewnie międzynarodowa wersja będzie w całości po angielsku. Echa lat osiemdziesiątych, czyli ostatnio stały punkt do odhaczenia przy pisaniu o polskich płytach – są. Inne nawiązania do przeszłości polskiej muzyki: Kilka razy zastanawiałem się, czy to nie śpiewa Beata Kozidrak. Takie odczucia miałem słuchając choćby „Nostalgii”, „Domów ze szkła” czy „Mamo”.

Wracam sobie do utworów z „Proxy”. Włączam „Skull Echo”. I zastanawiam się, czy to ta sama artystka. Ciągła ewolucja. Coraz większa ambitność brzmienia. Może nie jestem póki co zachwycony aż tak jak niektórzy recenzenci, ale mogę napisać, że z każdym przesłuchaniem album zyskuje coraz bardziej. To taki typ płyty, w którą trzeba się wgryźć. Klimatyczne, intrygujące i ciekawe wydawnictwo. Brzmiący bardzo filmowo i z odważnymi dźwiękami. „Skull Echo” ukaże się – jak już wspomniałem – także za granicą (Julia Marcell podpisała kontrakt z Long Branch Records). Więc życzenia powodzenia dla Julii.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load