Recenzje

2020-03-06
Mortas - "Tu"
Adam Mortas, Bartek Tarkowski i Michał Korpecki. To trzy osoby, które tworzą zespół Mortas. W notce prasowej określa się to, co grają jako „fuzję wielu gatunków, m.in. popu, rocka, muzyki elektronicznej i poezji śpiewanej”. „Tu” to ich debiutancki album. I przyznam, że byłem go ciekaw.
Wykonawca: Mortas
Wytwórnia: SP Records
Rok wydania: 2020

Adam Mortas, Bartek Tarkowski i Michał Korpecki. To trzy osoby, które tworzą zespół Mortas. W notce prasowej określa się to, co grają jako „fuzję wielu gatunków, m.in. popu, rocka, muzyki elektronicznej i poezji śpiewanej”. „Tu” to ich debiutancki album. I przyznam, że byłem go ciekaw.

Jednym z mocnych punktów albumu jest „Dom”. Po pierwsze – to bardzo ładny pop. Po drugie – bo wpada w ucho. Utwór doszedł pojawił się w zeszłym roku na Liście Przebojów Trójki i doszedł tam do czwartego miejsca. Był to pewnie dla wielu (w tym dla mnie) pierwszy kontakt z twórczością tego zespołu. I stąd ta ciekawość u mnie, jak sobie panowie poradzili ze stworzeniem całej płyty. Do dziś, gdy słyszę ten utwór, jakoś pojawia się u mnie sympatyczny nastrój.


Bardzo podoba mi się klamra kompozycyjna w postaci ładnych, lirycznych ballad na początek i koniec płyty. Na „dzień dobry” – niespieszne „Na poczekaniu” z ładnym fortepianem i elementem rocka w postaci solówki gitarowej. Na „do widzenia” - „Nie ufaj” z trochę nerwową, niepokojącą gitarą pojawiającą się w tle w refrenach. Oba utwory o posmaku poezji śpiewanej. Balladą jest też utwór tytułowy, choć jest tu mniej kameralności niż w dwóch wymienionych wyżej kompozycjach. Ale to też dobra piosenka.

Sporo na tej płycie sympatycznego popu, jak wspomniany wcześniej „Dom” czy „Lubię”. Ale sporą reprezentację ma elektro pop – zaczepne „Na dnie” (już przestałem liczyć odniesienia do lat 80. na polskich płytach), „Za tysiąc lat” oraz „Jeśli” z dyskotekowym wręcz refrenem. Żeby nie było tak pięknie, jest kilka wad. Taką jest „Nadal ja”, które brzmi płasko i nie wyróżnia się niczym. Jest też elektro popowy „Przedostatni”, z którego można było wycisnąć z tego utworu więcej. Przynajmniej ja mam takie wrażenie.

To dopiero początek drogi Mortasa. Nie wszystko jest na tej płycie perfekcyjne, ale można po niej wiązać z tym triem sporo nadziei. Młodzi, zdolni, wszystko przed nimi.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load