Recenzje

2020-04-29
White Door - "The Great Awakening"
Brytyjska grupa White Door, nieco zapomniana legenda nurtu new romantic, wydała następcę płyty "Windows" z 1983 roku.
Wykonawca: White Door
Wytwórnia: Progress Productions
Rok wydania: 2020

White Door. To nazwa, która cokolwiek mówi tylko wielbicielom brzmień new romantic z lat 80. A jednocześnie, nie mówi im nic. Być może część z nich słyszała o Windows, jedynej płycie White Door; wytłoczona raz, w 1983, tylko na winylu. Ale ci, co ją słyszeli, są zgodni – to przegapione arcydzieło. W 2009, wytwórnia Cherry Pop, która specjalizuje się w takich perełkach, po raz pierwszy wznowiła Windows, na CD; nakład rozszedł się błyskawicznie. Z czasem zespół obrósł mitem, a fala nostalgii i fascynacji latami 80-tymi dołożyła swoje. White Door zaczęli być wymieniani obok OMD, Ultravox, Japan, Johna Foxxa, Talk Talk, The Human League, Visage i Gary’ego Numana; a ich mit zaginionego skarbu spoczął na tej samej półce, co Propaganda, Book of Love, Blancmange, czy Scritti Politti.

Nadszedł rok 2020 i w duchu czystego science-fiction White Door ogłosiło premierę nowego albumu. 37 lat dzieli Windows i The Great Awakening. To musi być jakiś rekord. Być może pandemia i atmosfera apokalipsy skłania nawet najgłębiej ukryte zespoły do powrotu na ostatniej prostej. Grunt, że nowy krążek White Door brzmi wybornie! To nie tylko promień nadziei w ponurych czasach, ale przenoszący w czasie kryształ żywego światła. Przypomina mi Ultravox i ich doskonałą płytę Brilliant. Takie płyty bywają ryzykowne. Muzycy się zestarzeli – nie są już ikonami, wyglądają na zmęczonych, a ich brzmienie jest przestarzałe. Młodzież zawsze woli swoich, a ci przecież czują magię syntezatorów i lat 80; po co więc sięgać po dziadków, nawet, jeśli to oni wymyślili to syntetyczne brzmienie? 

White Door mają taką przewagę, że nikt do końca im się nie przyjrzał. Nie są twarzami, głosami, ikonami. Są nieobarczonym opiniami mitem. Intrygują; ale wciąż nie mają swojej strony na Wikipedii. Windows nie istnieje w serwisach streamingowych. The Great Awakening to nie powrót, lecz narodziny, carte blanche. To nie imitacja lat 80, lecz bezpośredni klucz do podróży w czasie, zapisanym na taśmach. To syntetyczny styl new romantic, przyniesiony tunelem czasu, wraz z jego niespokojną atmosferą w jego oryginalnej formie. 8 numerów, 40 minut, a każdy z nich to synth-popowe fajerwerki; kolorowe i jak zwykle trochę kiczowate, ale nadal bezbłędnie cieszące oczy i uszy, budzące emocje i wyobraźnię, porywające do ruchu i działania – szczególnie na środku pokoju.

Siła The Great Awakening polega na powrocie do pewnego brzmienia i atmosfery, które wielu z nas wciąż pamięta, nie tylko ze zdjęć, płyt i filmów. Aczkolwiek, ta płyta nie polega na nostalgii i idealizowaniu wyobrażenia, jakim z perspektywy czasu darzymy lata 80. Dla wielu, nie tylko w Polsce, był to czas niepokoju, a new romantic, synth-pop, industrial, czy electro, w wydaniu pionierów, właśnie ów niepokój odzwierciedlały. 37 lat później dysponujemy kosmiczną technologią i możliwościami z filmów, ale niepokój jest wciąż ten sam. Być może White Door tak długo zwlekali, gdyż czekali na ten moment; a być może był to impuls chwili. Ta płyta cieszy, jest przemyślana i wyważona, ma swoją dynamikę i scenariusz, a gdy się kończy, serce pyta zdziwione: to już koniec?!

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load