Recenzje

2020-05-04
Szczerbiec / Osenkowski / Madajski - "The Last Scavenger"
"The Last Scavenger" to trzecie wydawnictwo cenionego polskiego gitarzysty Michała Szczerbca. Przy pracy nad płytą towarzyszyło mu kilku uznanych muzyków.
Wykonawca: Szczerbiec / Osenkowski / Madajski
Wytwórnia: wydawnictwo własne
Rok wydania: 2020

„The Last Scavenger” to płyta stworzona przez trzech muzyków (wraz z gośćmi). Michał Szczerbiec jest gitarzystą, wokalistą, kompozytorem, tekściarzem i aktorem, który ma za sobą występy m.in. na Ochota Blues Festival czy Warsaw Guitar Night. Arek Osenkowski ma za sobą między innymi działalność w zespole Funktet w latach 90. i współpracę z Magdą Piskorczyk i zespołem Stare Dobre Małżeństwo. Wojciech Madajski zaś jest pianistą, basistą sesyjnym, a także właścicielem studia nagrań Blues Records. Muzyka na tej płycie, jak mówi Szczerbiec, „tworzy dźwiękową opowieść układającą się w swoisty film w Waszej wyobraźni”.

Płytę można muzycznie podzielić na kilka części, choć nosi w sobie znamiona albumu koncepcyjnego. Przejawia się to m.in. w przejściach między utworami, na które często składają się odgłosy natury. Zresztą Michał Szczerbiec opisując płytę mówi tak: „Natura, flora i fauna są nam tak bliskie i potrzebne do funkcjonowania. Człowiek w ostatnim czasie zatracił się w swojej arogancji do Świata. Cierpią zwierzęta, cierpimy my”. Stąd pewnie tak chętne sięganie do dźwięków natury, odgłosów zwierząt. Album jest prawie w całości instrumentalny. Prawie, bo na koniec mamy dwa utwory z tekstami.

Pierwsze pięć kompozycji to przyjemne granie duetu gitara akustyczna – flet. W „Sleepless” i „The Chance” dochodzi jeszcze wiolonczelistka Agnieszka Markanicz, zaś w „Raindrops & Snowflakes” – pianista Jacek Prokopowicz. To przyjemne granie ma w sobie wiosenną zwiewność. Flet przywołuje skojarzenia z takimi kapelami jak Jethro Tull. W „The Wanderer’s Hut” zmienia się trochę krajobraz muzyczny. Do gitary i fletu dochodzą harmonijka i saksofon. Robi się spokojniej, bardziej refleksyjnie.


Druga część płyty jest bogatsza w dźwięki. „The Secret” i „Waves” brzmią bardziej jazzująco. Kontynuujemy wyprawę po krainach spokojności. Tutaj w duecie z gitarą występuje saksofon. Dźwięki natury, morskich mew pełnią zaś nie tylko rolę przejść między utworami, ale i są wplątane w kompozycje. Bardzo jazzowy jest saksofon na początku „Waves”. „Piccola” (najdłuższy utwór na płycie – 7 minut) oraz „Next” łączą zaś w sobie oba główne połączenia instrumentów występujące na płycie: jest i wspólna gra gitary i fletu oraz wspólna gra gitary i saksofonu. Dzięki temu jest i folkowo i zahaczamy muzycznie o rejony poezji śpiewanej. A na sam koniec mamy dwa utwory zahaczające o rejony poezji śpiewanej także tekstowo, bo są to refleksyjne utwory, w których jest tekst: „Dziurawe serce” i „Wodospady”.

Prawie godzina albumu przynosi słuchaczowi bardzo przyjemną podróż, której towarzyszy obrazowa muzyka. Można się odprężyć, zrelaksować, a przy okazji wsłuchać się w muzykę i przewijające się przez płytę odgłosy przyrody.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load