Recenzje

2020-05-22
Paradise Lost - "Obsidian"
Szesnasty studyjny album Paradise Lost wydaje po trzech latach od udanej „Medusy” – dojrzałej, klimatycznej. I pełnej doom metalu, zataczając przy tym koło, jeśli chodzi o twórczość zespołu. Skoro tak, to co teraz? W jakim kierunku pójść? Odpowiedź daje dziewięć utworów (plus dwa bonusowe).
Wykonawca: Paradise Lost
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2020

Największe wrażenie zrobił na mnie utwór otwierający – „Darker Thoughts”. Potężna i emocjonalna petarda. Liryczny, ponury początek ze smyczkami, akustyczną gitarą i czystym głosem Nicka Holmesa. A potem ciężki, ponury metal z growlami. Ciężko i melancholijnie równocześnie. I jeszcze solówka Grega Mackintosha. „Darker Thoughts”. Jakoś w tych dziwnych dniach jeszcze bardziej do mnie przemawia ten tytuł i ten utwór…

Ale to nie oznacza, że idąc dalej nie jest ciekawie. W strefie mroku pozostawia nas „Fall From Grace”. Mamy też jeszcze kilka ciężkich, ponurych punktów w większości ubogaconych pianinem: „Ending Days”, „The Devil Embraced” i mroczne zakończenie albumu – „Ravenghast”. W tym ostatnim: ponurość, walcowatość, blasty, mrok, pianino. To wszystko potężnie brzmiące.


Greg Mackintosh mówił, że na nowej płycie „kilka utworów przypomina mu muzykę gotycką z lat osiemdziesiątych”. Podejrzewam, że miał na myśli takie utwory jak „Ghosts”. Słychać ten wpływ w wokalach, klawiszu, a przy tym są też elementy skoczności w tej kompozycji. Gotyckość słychać też m.in. w „Forsaken” i dość spokojnym jak na ten album „Hope Dies Young”. I tak oscylujemy na tej płycie między mrokiem, gotyckością a ciężkością. Między czystymi wokalami a growlami. A najczęściej łącząc te elementy. I w tym wszystkim jeszcze solówki Mackintosha. Dwie utwory pełniące rolę bonusów: „Hear The Night” i „Defiler” też trzymają poziom. Brzmią mocno i ciężko.

Nie brakuje głosów, że „Obsidian” jest przekrojem twórczości Paradise Lost i znajdziemy w nim elementy charakterystyczne dla różnych okresów ich grania. I trudno się z tym nie zgodzić. Ale ja jednak bardziej myślę o tej płycie jako o bardzo dobrym i świetnie brzmiącym połączeniu mocy, gotyku, mroku i melancholii.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load