Recenzje

2020-06-08
Kazik - "Zaraza"
Kazik wydał pierwszy od 15 lat album solowy i jest to jedno z najważniejszych wydawnictw w jego przebogatej dyskografii, zarówno solowej, jak i z zespołem Kult.
Wykonawca: Kazik
Wytwórnia: SP Records
Rok wydania: 2020

Piątek 15 maja, godzina 21:51. Na antenie radiowej Trójki Marek Niedźwiecki ogłasza, że na pierwszym miejscu 1998 notowania Listy Przebojów znalazł się utwór Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”. Od razu, w pierwszym tygodniu pobytu na liście. Nie było to aż tak wielkie zaskoczenie, bo w ostatnich latach było kilka takich przypadków. Poza tym Kult i Kazik zawsze dobrze sobie radzili na trójkowej liście. Chyba nikt się nie spodziewał, jaką lawinę zdarzeń wywoła ten właśnie moment. Utwór, o którym było głośno po jego premierze, ale za kilkanaście tygodni pamiętaliby o tym tylko fani Kazika stał się przyczyną burzy w radiowej Trójce. Fala odejść dziennikarzy, oskarżenia o manipulacje listą, burza także polityczna.

Stan na dziś: radiowa Trójka próbuje się podnieść (jest nowy dyrektor, wrócili niektórzy dziennikarze), Listy Przebojów dalej nie ma (czekamy, aż niektórzy przypomną sobie o istnieniu słowa „przepraszam”). Sprawdzamy licznik wyświetleń „Twój ból jest lepszy niż mój” na Youtube i widzimy ponad 12,5 miliona odsłon. Żaden utwór Kazika nie ma większej oglądalności. A włączając do tego Kult, lepszy wynik ma tylko „Baranek” – ponad 13 milionów wyświetleń. Nowa płyta Kazika pokryła się złotem jeszcze przed premierą, a za chwilę przykryje się platyną.

Niełatwo pisać o nowej płycie Kazika Staszewskiego bez kontekstu wydarzeń wywołanych przez jeden utwór, ale spróbujmy. Zwłaszcza że i bez tego mamy do czynienia z wydarzeniem. Pierwsza solowa płyta Kazika od piętnastu lat. Trzeba było czasu pandemii, by powstała. Powstała w szybkim tempie, w niecałe dwa miesiące (między 29 marca a 21 maja). „Zaraza” jest efektem współpracy dwóch osób: Kazika i Wojciecha Jabłońskiego – współpracującego ze Staszewskim od kilkunastu lat, gitarzysty Kultu. Duet Staszewski-Jabłoński odpowiada za muzykę oraz jest współodpowiedzialny (wraz z Adamem Toczko) za produkcję, nagranie i miks. Instrumentalnie wspomaga go na instrumentach klawiszowych, a także na perkusyjnych Konrad Wantrych.

Myślałem sobie przed premierą o twórczości firmowanej przez Kazika w ostatnich kilku latach. Najbardziej z tych ostatnich kilku lat przypadła mi do gustu „Tata Kazika kontra Hedora” nagrana z Kwartetem Proforma (bardzo dobra). A nie ma tam tekstów Kazika, bo napisał je jego ojciec. Kazik + Zdunek Ensemble – dobra, ale też głównie covery. A „Wstyd” Kultu był rozczarowaniem. Trochę słabo, prawda? Już stricte co do płyty, na płycie „Zaraza” nie ma utworu pod tytułem „Zaraza”. Pewnie dlatego, że utwór „Zaraza”, który jak ulał opisuje sytuację ostatnich miesięcy, znalazł się na płycie „Oddalenie” wydanej 25 lat temu.


Niektórzy spodziewali się po singlu zapowiadającym album bardzo zaangażowanej politycznie płyty. Nie jest taka, choć – jak to u Kazika zazwyczaj bywa – nie brakuje politycznej i społecznej publicystyki. Najmocniejszy tekst, a na pewno tekst z bardzo dosadnymi opisami zawiera „Demokracja”: „Dlaczego owe pijane stado/Bełkoczące o tym, o czym nie wie/Myjące się jedne raz w roku/Poucza mnie co dobre i złe”. Towarzyszy mu muzyczne podostrzenie z punkowym klimatem wkurzenia. „Noże i pistolety” traktują o protestach i zapalnikach, które mogą je wywołać: braku pieniędzy, nędzy. „Tłum wyjdzie na ulicę, gdy przyjdzie na to czas”, Zobaczymy, czy będzie to proroctwo. W „Gdy Chińczycy mówią Gan Pai”  Kazik pisze o wzroście znaczenia Chin i sytuacji międzynarodowej także z perspektywy Polski. O utworze „Twój ból jest lepszy niż mój” napisano już wszystko. Może nie będę pisał o czym jest, bo jeszcze ktoś zarządzi audyt i ocenzuruje tę stronę? Napiszę więc tylko, że jest akordeonowy, w stylu miejskich kapel podwórkowych. Tak jak „Inżynierowie z Petrobudowy” Kultu. Jest sporo lepszych utworów na tej płycie i sporo lepszych utworów w twórczości Kazika, ale przez okoliczności to ten będzie jednym z najbardziej rozpoznawalnych. Tekst kłuje i jak się przekonaliśmy, ukłuł niektórych bardzo mocno. W wersji płytowej dodano drugi głos w wokalu.

Do „Zarazy” lepiej pasuje określenie: dziennik z czasów izolacji. Zaczynająca płytę „Kwarantanna” z tempem wolnego tańca i przyjemne „Nigdzie już nie pójdę dziś” uderzają w podobne tony. Dla ich opisu – fragment w „Kwarantannie” opisujący monotonię izolacji: „Pokój, kuchnia, kibel, wanna”. Oraz fragment „Nigdzie już nie pójdę dziś”: „Ludzie to zaraza świata tego”. Jest też w tych dwóch utworach mowa o przyrodzie, która podczas siedzenia ludzi w domach odradza się. A skoro ludzie siedzą w domu, to dla zabicia czasu mogą oglądać seriale. Traktuje o tym piosenka „Nie mam na nic czasu, bo oglądam seriale” przypominająca mi muzycznie „Amnezję” Kultu. Jakoś mi się ten utwór spodobał. Wesoły, skoczny, humorystyczny i z punkowym zacięciem w refrenach. Nadzieja na lepsze czasy z praktyczną wskazówką na teraz wyśpiewana jest w „Kluczem przyciskaj windę”. Jest też o miłości („Ona zakażona miłością”). Mamy też swego rodzaju kontynuację „Dobrze być dziadkiem” Kultu w postaci „Hani i Heli” z historią o kotku-breloczku.

Przechodząc bardziej do strony muzycznej, nie zapominając przy tym o stronie tekstowej, trzeba napisać o mieliznach płyty. Bo jest parę słabszych punktów, wypełniaczy. Należą do nich choćby wspomniane wcześniej „Ona zakażona miłością” i „Kluczem przyciskaj windę” - takie przelatujące sobie. Drugi z wymienionych utworów brzmi jak pastisz utworu na wakacje. Pozostając przy pastiszach, tak brzmi „Powiedzcie, że kochacie nas”. Na takie odczytanie kompozycji wskazuje też teledysk do niego. Mimo tego jest jednym z najgorszych punktów płyty. „Ręce na stole” też brzmi jak wypełniacz.

Najlepsze utwory: „Bawmy się” – refleksyjne tekstowo i muzycznie też dość refleksyjne. „Noże i pistolety” trochę w klimacie kapeli mariachi. „Gdy Chińczycy mówią Gan Pai” – bardzo udana piosenka z niepokojącym klimatem. Podostrzenie brzmienia: ciężkawo, KNŻ-owo. I najlepsze na koniec albumu. Utwór, który zaczarował mnie od pierwszego przesłuchania: „Bohater”. Słucham sobie jeden raz, drugi, piąty, dziesiąty  I zadaję sobie pytanie: co tu się stało?. Syntezatorowe, ambientowe wręcz tło kreujące refleksyjny, muzyczny pejzaż. Delikatne dźwięki. Kazik mówi o tym utworze jako bardzo osobistym. Tekst ukazujący wewnętrzne rozterki, obnażający. Robi ta kompozycja coś. Jeden z najlepszych utworów firmowanych przez Kazika w ostatnich kilku, kilkunastu latach.

Kazik w dobrej tekstowej formie, co cieszy. Mniej tekstów i linijek sprawiających wrażenie napisanych na odwal się, a w ostatnich latach takowe się pojawiały. Choć nie oznacza, że całkowicie zniknęły (choćby „Kluczem przyciskaj windę”). Ale słyszymy w dźwiękach albumu i echa Kultu, i Kazika Na Żywo, i solowej twórczości Kazika. Strona muzyczna też wygląda dobrze. Zbierając to wszystko, „Zaraza” to dobry album. Płyta nagrana w prawie dwa miesiące robi lepsze wrażenie niż te cyzelowane przez kilka miesięcy. Czy wytrzyma upływ czasu, bo jakby nie patrzeć, jest to płyta z kontekstem czasu, w którym powstała? Myślę, że kiedy sięgniemy sobie za nią za dwa lata, to pomyślimy o niej jako wspomnieniu czasu pandemii i podczas słuchania wrócimy sobie myślami do tych czasów. Ale jest też parę utworów z uniwersalną tematyką sprawdzającą się w każdych czasach.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load