Recenzje

2020-06-22
Florence Jenkins Project - "III x III / życie i inne katastrofy"
Warszawska grupa Florence Jenkins Project wydała nowy album pod intrygującym tytułem "III x III / życie i inne katastrofy".
Wykonawca: Florence Jenkins Project
Rok wydania: 2020

Kwestię nawiązań do Florence Foster Jenkins w kontekście nazwy zespołu wyczerpałem przy pisaniu recenzji „Antymetafizyki”. Ale podpierając się materiałami dotyczącymi płyty, podsunę materiał do poszukiwania nawiązań w utworach na nowym albumie zespołu. Na liście inspiracji przy tworzeniu „III x III / życie i inne katastrofy” są: poematy T.S. Eliota „Ziemia Jałowa” i „Wydrążeni ludzie”, „Pod osłoną nieba” Paula Bowlesa, film „Incepcja” oraz wiersze polskich twórców. Ta ostatnia inspiracja została wyrażona w najbardziej dobitny sposób, dojdziemy do tego.

Płyta jest krótsza od „Antymetafizyki”. Zamiast ponad godzinnej długości – niecałe 40 minut. Zamiast piętnastu utworów – dziewięć. Tytuł sugeruje odczytanie albumu jako zestawu trzech tryptyków po trzy utwory. Najłatwiejszy do wyróżnienia z całości jest środkowy tryptyk: „Cień”, „Ja i wiatr” oraz „Incepcja”. To dzięki temu, że wiodącym głosem jest damski wokal Anny Stokalskiej. Ostatnia trylogia to dwie kompozycje do wierszy poetów – „Ulica szarlatanów” Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i „Polały się łzy moje czyste, rzęsiste” Adama Mickiewicza. Wchodzimy w nich w krąg melancholii, pewnego mroku, choć jednocześnie pozostając pod pewną dawką liryczności. W obu kompozycjach pokazując też delikatnie pazurki. Wiodącym głosem jest męski wokal Borysa Stokalskiego. By przełamać ten melancholijny nastrój, na koniec – „Katastrofa komunikacyjna”, najbardziej hałaśliwy utwór w albumie. Ukazujący swoim brzmieniem średni poziom konsekwencji – tak to ujmę – w tryptykowej budowie.

Choć przysłuchując się płycie można zauważyć, że zespół bawi się trochę ze słuchaczem, myląc tropy. Innym tego przykładem jest „Skała” z triphopowym początkiem. Tyle, że te wpływy są słyszalne tylko w pierwszej minucie. Potem znikają, zostaje brzmienie alternatywnego rocka z orientalnymi i folkowymi naleciałościami słyszanymi w rytmice i zaśpiewach. Ta pierwsza minuta brzmi jak trochę wyrwana z kontekstu, część zasadnicza utworu sama się broni. Więcej konsekwencji w używaniu trapu przez cały utwór słychać w „Cieniu”, gdzie łączy się on z delikatnymi brzmieniami rockowymi.

Właśnie brzmienia alternatywnego rocka są dominantą albumu. Wspomniałem wyżej o innych tropach muzycznych. Z tych, o których jeszcze nie wspomniałem: plemienne rytmy w „Przebudzeniu” – ładnym utworze, w którym znalazło się też miejsce na solówkę gitarową. Są też w nim ładne dwugłosy, podobnie jak w „Kairosie” – trochę przeciągniętej przeplatance zwiewności i delikatności z dynamiczniejszymi dźwiękami i riffami. Zwiewność z wpływami bossa novy i folku to cechy opisujące „Ja i wiatr”. „Incepcja” prezentuje zaś bardziej rockowe oblicze piosenki literackiej.

Płytę można uznać za dobrą. Z rzeczy do przyczepienia się: nie do końca konsekwentnie poprowadzona koncepcja tryptyków. Tak przynajmniej to zabrzmiało w moich uszach. Myślę, że osie podziału powinny być wyraźniejsze. A i w samych zestawach „trzy po trzy” znalezienie punktów wspólnych wszystkich trzech utworów nie jest oczywistym zadaniem. Jeśli odstawimy na bok kwestie spójności, to wtedy możemy skupić się na muzyce i słuchać jej z przyjemnością, co wydaje się być dobrym i sensownym pomysłem.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load