Recenzje

2020-06-23
Airbag - "A Day at the Beach"
Airbag czyli jeden z najbardziej cenionych norweskich zespołów prog-rockowych, powrócił po 4 latach z nowym albumem.
Wykonawca: Airbag
Wytwórnia: Plastic Head / Mystic
Rok wydania: 2020

Airbag powoli wyrasta na kolejny zespół, którzy zagrzewa specjalne miejsce w sercach polskiej publiczności. Mamy taki specjalny przedział dla niektórych zagranicznych wykonawców, których muzyka trafia nas wyjątkowo celnie, szczególnie w kręgach progresywno-rockowych. Ta skromna, ale ambitna ekipa z Norwegii z płyty na płytę staje się coraz lepsza, zaskakując nie tylko wyobraźnią i wrażliwością, ale solidnym rzemiosłem, które od początku nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Od ich ostatniego, być może najlepszego jak dotąd albumu Disconnected mijają już cztery lata! Zupełnie nie wiem, kiedy to zleciało. Grunt, że w swoim stylu, dyskretnie i bez fanfar, Norwegowie przynoszą nam zupełnie nowy krążek, powiew świeżości znad plaży, idealny na czas bez koncertów, w domach. 

Warto wspomnieć, że przez te cztery lata zespół nie próżnował. Szczególnie aktywny był Bjørn Riis, który skupił się na wydawnictwach solowych (aż trzy krążki), ale, nagranych z udziałem kolegów z Airbag (chociażby Forever Comes To An End). Jestem gotów zaryzykować stwierdzenie, że dało mu to zastrzyk pewności siebie, jako muzykowi, indywidualności, jak i członkowi zespołu. Bjørn, jego gitara i ten ‘gilmourowski’ feeling, to jeden z najlepszych elementów całego A Day At The Beach; drugim jest piękna, symetryczna konstrukcja albumu i jego niezwykły nastrój, odmienny od ponurego, mrocznego Disconnected. Rzut oka na okładkę powinien dać nam już pewien ogląd sytuacji; na miejscu są tu skojarzenia z A Fine Day To Exit Anathemy i Radiation Marillionu. Tyle sugeruje grafika.

Muzyka opowiada jednak swoją historię. Jak zawsze w prog-rocku, są to kompleksowe opowieści, otwierające przed słuchaczem przestrzeń dla wyobraźni, emocji, rozmyślań i medytacji. Chociaż nie jest pozbawiona wyraźnej dawki fobii społecznych i niepokojów kosmogonicznych, przynosi relaks dla serca i duszy. Moc tego krążka pochodzi nie z założonej koncepcji czy gniewnej narracji, lecz kompozycyjnej równowagi i zbalansowanego, przemyślanego brzmienia. Szczególnie efektownie wypadają centralnie położone „Into The Unknown” i „Sunsets”, przykuwające uwagę nienachalnymi szczegółami, oraz zachwycające wzajemnym, bliźniaczym dopełnieniem. Chociaż nigdy nie kryli swoich fascynacji, Airbag szlifują niezależną tożsamość i jest to moment jej emancypacji.


A Day At The Beach, jak i reszta dorobku Norwegów, jest pełna progresywnego patosu i wielowątkowych konstrukcji, lecz przy tym krucha, intymna, introspektywna. Chociaż nieobce są im elementy mocniejszego uderzenia, ich muzyka to przede wszystkim cicha podróż do wnętrza siebie, serca, wyobraźni, sumienia i pamięci. Na tej samotniczej plaży słychać wszystkie te elementy, jakich obecności w muzyce Airbag oczekujemy: śpiewająca gitara, ciepłe klawisze, bijąca jak niespokojne serce sekcja rytmiczna, neurotyczny głos Arne Tostrupa, drugi znak rozpoznawczy. Do tego dochodzą te wszystkie elektroniczne ozdoby, które tak miło teleportują nas po różnych dekadach, snach, lękach, barwach i miejscach. Bez ruszania się z miejsca, fruwamy po czasie i wszechświecie.

Po czterech latach, Airbag nie przynoszą nam żadnej rewolucji; to bardzo dobrze, albowiem ich muzyka jest ciekawa tu i teraz, w naturalnym stadium rozwoju. To stabilna wartość, której nie chcemy niszczyć remontem generalnym. A Day At The Beach przynosi dużo nieoczywistego ciepła; Norwegom udało się otworzyć przestrzeń, która domaga się zagospodarowania krok po kroku, bez kalkulacji i strategii. Airbag, bardzo po skandynawsku, stawiają na zrównoważony rozwój i dobre samopoczucie wszystkich zainteresowanych. Być może chwilami ta płyta wydaje się zbyt „poprawna”, bezpieczna, prosząca o więcej szaleństwa. Ale i tak ma ona wszystkie te elementy, które kochamy w prog-rocku i które będziemy chcieli usłyszeć od nich na żywo, gdy już będzie po wszystkim.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load