Recenzje

2020-07-20
Marcin Wasilewski Trio - "Arctic Riff"
Trio Marcina Wasilewskiego po latach znów zrealizowało projekt z dodatkowym muzykiem. Tym razem – saksofonistą teneorowym, Joe Lavano. Efekt po prostu ujmuje.
Wykonawca: Marcin Wasilewski Trio
Wytwórnia: ECM / Universal Music Polska
Rok wydania: 2020

Trio tak naprawdę cały czas dalej gra swoje. Mamy więc nieco ‘komedowski’ fortepian lidera, nienachalne, acz trafne partie perkusji Michała Miśkiewicza oraz charakterystyczne punktowanie Sławomira Kurkiewicza na kontrabasie. Całość cudownie zmiękcza aksamitnym brzmieniem Joe Lavano, co słychać już w otwierającym płytę, długim i niespiesznym „Glimmer Of Hope”. Więcej ‘nerwu’ niesie kompozycja „Vashkar” autorstwa Carli Bley, gdzie trio buduje nieco gęstszą atmosferę, po czym Levano przepięknie kontruję drugą część utworu kapitalną partią solową (dokładnie odwrotnie prezentuje repryza tego utworu, która również znajduje się na płycie). Jednym z punktów zenitalnych „Arctic Riff” jest z kolei „Cadenza” – mocno niespokojna, rozimprowizowana, a jednocześnie przedstwiająca możliwości tego składu. Podobnie jest z ‘filmowym’ „Fading Sorrow”, z tą różnicą, że zarówno fortepian, jak i saksofon prowadzą tutaj kompozycję na równi. To przykład nie tyle zgrania, ile wzajemnego zaufania muzyków. Natomiast dość ‘katakumbowo’ robi się w „Arco”. Chropowate wprowadzenie na czynelach wraz delikatnymi partiami na kotłach i kilkoma dźwiękami fortepianu, aż po krótkie i rwane nutry saksofonu, sprawiają, że nie wiadomo, kiedy w utworze nagle pojawia się piękna melodia, nadająca ton całości. Kapitalne rozwiązanie i można tylko żałować, że utwór ma zaledwie 4 minuty. „Stray Cat Blues” to bodaj najbardziej bujająca kompozycja na płycie. Kojarzący się trochę z tematem z filmu „Różowa Pantera” Henry’ego Manciniego z frazującym saksofonem Lavano i rytmem wystukiwanym na talerzach przez Miśkiewicza, na swój sposób wycisza. To jednak przysłowiowa cisza przed burzą, bowiem absolutnie popisowo wypada „L’Amour Fou”, buzująca od emocji, a przede wszystkim prezentująca możliwości każdego z instrumentalistów. Za swoiste interludium można zdaje się uznać miniturowe „A Glimpse”, które brzmi jakby zostało wyciągnięte z jakiejś szerzej całości. Apogeum płyty stanowi jednak „On The Other Side”. To kompozycja Lavano, która daje pojęcie o tym, w jak różne rejony ‘atmosferyczne’ ten skład może się udać. Album puentuje przepiękny ‘knajpiany’ „Old Hat”.

Nie zdziwiłbym się, gdyby doszło do kontynuacji fonograficznej tego składu. „Arctic Riff” dowodzi, że panowie brzmią razem znakomicie i świetnie odnajdują swoje zamierzenia. Pozostaje czekać na koncerty (oby rychłe!) tego zespołu.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load