Recenzje

2020-10-31
Faithless - "All Blessed"
Trio Faithless wydało pierwszy od 10 lat album studyjny "All Blessed".
Wykonawca: Faithless
Wytwórnia: Warner Music Poland
Rok wydania: 2020

Pierwsze uderzenie: Faithless nagrali nowy album! Ten, kto nie trzyma ręki na pulsie mógł się nawet nie zorientować, że jeden z najpopularniejszych kolektywów brytyjskiej elektroniki przez kilka ostatnich lat formalnie nie istniał. Drugie uderzenie: na nowym krążku nie ma Maxi Jazza! Czy Faithless bez niego w ogóle ma sens? Takie pytania można zadawać, jeśli kojarzymy ich muzykę przede wszystkim z przebojami – wielkimi bangerami, hymnami klubowymi, jakimi były „Salva Mea”, „Insomnia” i „God Is a DJ”, a po nich „We Come 1”, „Muhammad Ali” i „Mass Destruction”. Każdy z tych ponadczasowych hitów i ten stoicki głos proroka/mędrca/narratora to właśnie Maxi; ale, był on ‘tylko’ elementem całej układanki, której trzon – Sister Bliss i Rollo Armstrong – pozostaje w mocy i ciągłym zapale do ataku. Faithless to nie tylko klubowe hymny, ale też wielobarwne kompozycje z pogranicza house’u, trip-hopu, dubu, dubstepu i coraz nowszych form i funkcji elektroniki w muzyce.

I właśnie z takiego punktu widzenia wychodzą Faithless prezentując nam zupełnie nowy materiał w postaci All Blessed. Już sam tytuł nowego krążka jakby sugeruje, kto tu rządzi i jakiego brzmienia możemy się spodziewać. Jak zawsze, jest różnorodnie – otwarcie i tanecznie, ale też intymnie i poetycko. Maxiego w zadaniach głosowych zastąpiło aż pięciu wokalistów, w tym dwóch najważniejszych: Nathan Ball, indie-popowy bard o aksamitnym głosie, oraz Suli Breaks, nawijający w stylu spoken word nie gorzej niż Saul Williams czy Ghostpoet. Ich obecność nie tylko różnicuje stylowo poszczególne kompozycje, ale też uaktualnia Faithless do należnego im miejsca w roku 2020. Rozumiem to posunięcie. Głos Maxiego był symbolem wielu ich sukcesów i scenicznych triumfów – w dalekiej przeszłości; ten zespół potrzebował redefinicji, tabula rasa, przetasowania i ponownego rozdania kart. A za nowym głosem postępuje także nowe brzmienie, nowy oddech, nowa krew.


Ball i Breaks już wcześniej wystąpili w singlu „This Feeling”, który zespół wydał jakby na wabia nowego albumu, ale ostatecznie nie zdecydował się uwzględnić go na płycie. To kolejne dobre posunięcie. Singiel odstawał nastrojem i entuzjazmem, podczas gdy całe All Blessed jest znacznie bardziej kontemplacyjne, frapujące, świadome, dobrze oddające emocje rzeczywistości. Elektryzujące „Gains”, łagodne i gładkie „I Need Someone”, świadome „What Shall I Do?”, gorzkie „Walk In My Shoes”, oraz happy end w postaci „Take Your Time”. Co jeden utwór to inny nastrój i wydźwięk, a mimo to, są one doskonale zmiksowane w jednolitą całość, jak w setach najlepszych DJ’ów. Wśród nich oczywiście trafia się także podejrzany owoc, w postaci daftpunkowego „Synthesizer”, który także odstaje od reszty swoją lekkością i naiwnością. Aczkolwiek, ów miks albumu powoduje, że jest to tylko element kolorytu większej całości, która ma nam coś ważniejszego do przekazania.

All Blessed można nazwać płytą współczesną, nowoczesną, świadomą swojego czasu i czującą jego ducha. To chwila dla indywidualności, które gromadne techno wolą przeżywać osobiście, duchowo, totalnie ad personam. To album metropolitarny, piękny i niepokojący, a jednak intymny – tak jak Burial, Four Tet, czy późny Underworld. Jako słuchacze zatrzymujemy się w miejscu, jak bezstronni świadkowie, którzy obok świateł, blichtru i technologii widzą też biedę, frustracje, pogardę i rasizm. All Blessed to wycieczka po mieście, w każdy jego zaułek, gdzie splatają się historie ludzi o skrajnie różnych głosach. Faithless zawsze potrafili sięgać po ludzkie demony i rozciągać je do postaci krzyku i szeptu, transu i ambientu. Dziś znów wędrujemy tymi śladami, ale w innej rzeczywistości, gdzie kieszonkowe techno w słuchawkach może okazać się jedynym, jakiego zaznamy jeszcze długi czas. Ale, jak przypomina nam numer „Remember”, te problemy bywają niczym przy problemach innych.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load