Recenzje

2020-11-20
Frele - "HEHE"
Trio Frele mogliśmy poznać dzięki zaskakującym przeróbkom znanych utworów, przerobionych na gwarę śląską. Takie utwory wypełniały „Na cydyjce” wydaną 2017. Nowa płyta pań nosi tytuł „HEHE” i przynosi zmianę wręcz rewolucyjną, ponieważ tym razem zaśpiewały piosenki autorskie. I to niekoniecznie po śląsku.
Wykonawca: Frele
Wytwórnia: Frele
Rok wydania: 2020

Album otwierają singlowe „Ulice tego miasta”. Witalny, energetyczny pop, za który odpowiadają (na całej płycie)muzycy znani ze współpracy z Darią Zawiałow, czy grupą LemON, przynosi chłodną opowieść o betonowej dżungli, niepozbawioną jednak uczuć. Inaczej jest z rytmicznym „Żodyn”. Mimo, że to jeden z dwóch utworów na płycie zaśpiewanych gwarą śląską, od uczuć aż kipi, bo to po prostu wyznanie miłości, acz nie przesłodzone. Natomiast jednym z popisowych numerów na „HEHE” jest electropopowa „Karuzela”. Tu każda z pań daje osobny popis wokalny, ale jednocześnie najbardziej wyeksponowany jest największy atut wokalistek, a mianowicie chórki. Tak zgranych i płynnych próżno szukać na płytach polskich wykonawców.

Poważniej robi się w „Za bardzo”. Ten okraszony pulsującym podkładem utwór warstwę liryczną ma opartą na… komentarzach internetowych, jakie pojawiły się pod adresem Frel w ostatnich latach. Po usłyszeniu kilku takich wersów robi się człowiekowi po prostu wstyd… Tym większy podziw, że panie akurat w taki sposób postanowiły się obejść z tematem hejtu. Trochę słabiej wypada „Sama”. Podkolorowana ‘ejtisami’ muzyka brzmi jedynie poprawnie. Podobnie jest tekstem, który na tle pozostałych jest nieco mdły. Znacznie ciekawiej wybrzmiewa „Król”. Czuć więcej przestrzeni, lepsze linie wokalne, a przede wszystkim orkiestracje, które słychać w drugiej części utworu. Melancholijnie wypada balladowe „Z tlenem”. Tu ponownie wrażenie robią chórki pań, mimo że znacznie smutniejsze w wydźwięku. Dość przejmująco prezentuje się „Niekochanie” z zapadając mocno frazą: O kawałek proszę chleba/ Jutro złożą mnie do grobu/Jutro już mi nic nie trzeba. To jednak mija, gdyż płyta wchodzi w stricte imprezowy klimat.


Najpierw singlowy „DZISIEJ” oprócz tego, że jest drugim tekstem napisanym gwarą śląską, ma w sobie coś z ducha nagrań Jamiroquai. Temat zabawy kontynuuje „Tańczę, tańczę”, który dzięki ciekawemu, podkreślonego rytmem podkładu, wypada okazale. Ten klimat domyka elektropopowy „Daj spać”, ale ma już nieco poważniejszą wymowę liryczną. Album zamyka natomiast prawdziwa perełka – „Zachowaj dystans” z udziałem akordeonisty Marcina Wyrostka. Poprowadzony również piękną partią fortepianową Bartka Ziętary, dopełnia poruszający i bardzo aktualny tekst. Marcelina Bednarska, Magdalena Janoszka i Marta Skiba objawiły tu swoją najbardziej wrażliwą stronę.

„HEHE” to płyta do zabawy, ale i refleksji, przy czym jedno nie wyklucza drugiego. A tak jakościowy pop daje szansę, a może i nadzieję na to, że Frele jeszcze nie raz nas zaskoczą.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load