Recenzje

2020-12-03
Pink Freud - "piano forte brutto netto"
Po kilku projektach pobocznych grupa Pink Freud powracają na szlak, który wyznaczyła sobie na płycie „Horse & Power".
Wykonawca: Pink Freud
Wytwórnia: Mystic Productions
Rok wydania: 2020

Nie bez powodu przytaczam tu album grupy sprzed ośmiu lat, bowiem to tym krążkiem zespół niejako wskazał kierunek dalszych dźwiękowych eksploracji. Bo o ile „Pink Freud Plays Autechre”, czy koncertówka „Punkfreud Army” były projektami osobnymi, o tyle „piano forte brutto netto” udowadnia, że muzycy z jednej strony nie stracili nic z nieskrępowanego podejścia do improwizacji, a z drugiej – nabyte przez lata grania doświadczenie, zaowocowało solidnymi efektami. A tymi na nowym krążku są nie tylko rytm, ale i trans. Już w otwierający „B4”, naznaczonym mocnym przesterowanym riffem basowym Wojtka Mazolewskiego, osadza całość mocno i konkretnie.

Ciekawą grupę utworów na płycie stanowią natomiast wszystkie kawałki, których tytuły zaczynają się do słowa ’Pink’. I tak w „Pink Porto” mamy coś na kształt ‘zawieszonego’ pulsu reggae - wystarczy posłuchać pozornie leniwych partii saksofonu Karola Goli. „Pink Jabol” to z kolei oniryczny dub, który w drugiej połowie uderza potęgą dęciaków. „Pink Pepper” z kapitalnym nieco pociągowym rytmem, zdaje się być odrobinę refleksyjną pieśnią drogi, zaś finałowe „Pink Sunrise” to przyjemnie pulsujący letni brzask.


Nie brakuje też innych patentów – „Green Grass”, dzięki charakterystycznej, wpadającej w ucho melodii ma szansę stać się nawet przebojem. Podobnie jest z „Radio Pink Freud”, które – zgodnie z tytułem – mogłoby się odnaleźć na niejednej radiowej playliście. Jest także część kompozycji z wyeksponowanym ‘nerwem’, jak zwariowany króciutki „Full Forward”, taneczny „Kung Fu Express”, czy kapitalna „Pinda Linda” (z początkiem mocno przypominającym „Can’t Stop” Red Hot Chili Peppers). A za dopełnienie niech posłużą sinusoidalne „Pośladki Niebios” oraz kojąca „Bom Dia Querida”.

Polecam słuchanie „piano forte brutto netto” nie tylko od początku do końca, ale przede wszystkim na przemian. Przy dwunastu utworach takich kombinacji jest naprawdę sporo. Najważniejsze jest jednak to, że żadna z nich nie będzie chybiona, bo to po prostu muzyka, która tętni życiem cały czas.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load