Recenzje

2021-01-21
Sexy Suicide - "We Will Die As One"
Gdyby Madonna nagrywała synthpop, brzmiałaby dokładnie tak, jak „We Will Die As One” – drugi album Sexy Suicide.
Wykonawca: Sexy Suicide
Wytwórnia: Requiem Records
Rok wydania: 2021

Od wydania debiutanckiego „Intruder” minęły 4 lata. Grupa nie próżnowała. Koncertowała w kraju i za granicą, a do tego powoli zbierała pomysły na nowy album. Ten wreszcie ukazał się pod koniec 2020 roku. Otwierający go utwór tytułowy wprowadza do mrocznego świata zespołu, gdzie barwy są z jednej strony jaskrawe, jak na okładce płyty, a z drugiej – stoi za nimi ciemność, smutek i depresja. Ta nieco upiorna kołysanka jest jednocześnie deklaracją całego albumu. Ale już w „Dream Revenge” idziemy na nocny spacer przez krainę snów, po której swoim głosem oprowadza nas wokalistka, Marika Grądkowska, bardzo przypominająca wokalnie wspomnianą we wstępie Madonnę. Poczucie osamotnienia przepełnia singlowy „Broken”, przenosząc jeszcze bardziej do lat 80., a konkretnie do nowej fali. „Iron City” ma już nieco więcej znamion współczesności, zaś słodki głos Mariki sprawia, że strach i samotność nie są uczuciami, z którymi nie można sobie poradzić. Z kolei kołyszący „Baby Blue” idealnie sprawdziłby się na niejednej domówce jako tzw. wolny numer. Świetnie wypada „Cool Shades Of Sky”, który pobrzmiewa nielicznymi elementami industrialu. Natomiast „Techno Scar” ma ich jeszcze więcej, co czyni go jednym z najciekawszych fragmentów płyty. Zaś bodaj najbardziej piosenkowy „Midori” zaskakuje zwiewnością i nośnością – zwłaszcza w refrenie. Ciekawie na tym tle wypada balladowy „Cocaine” z gościnnym udziałem Petera Guja, charakteryzujący się przede wszystkim ‘pościelowym’ wokalem Mariki. Zwieńczeniem części zasadniczej jest „JCVD”. Nawiązujący do aktora Jean-Claude Van Damme’a, brzmi jak żywcem wyjęty z jakiegoś filmu z lat 80. W bonusie zaś dostajemy oryginalną interpretację „Sztuki latania” Lady Pank. Przyznam, że jest to spore zaskoczenie – utwór jest spowolniony, jest jakby otumaniony i brzmi niczym zza zasłony z suchego lodu. Tym niemniej – szacunek za podejście.

„We Will Die As One” to propozycja dla fanów lat 80 w mocno elektronicznej odsłonie, a także fanów gier i filmów z tamtego okresu. Dla nich ta płyta może stanowić w pewnym stopniu swoistą podróż do lat młodości, podobnie jak serial „Stranger Things”.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load