Recenzje

2021-02-01
Wardruna - "Kvitravn"
Jeden z najważniejszych zespołów na norweskiej scenie wydał swój piąty album zatytułowany "Kvitravn".
Wykonawca: Wardruna
Wytwórnia: Sony Music Polska
Rok wydania: 2021

„Pomimo, że nazwa albumu to jeden z wariantów mojego totemicznego imienia artystycznego, to w swoim koncepcie bardziej niż do mnie, odnosi się do symbolizmu i legend o świętych, białych zwierzętach, które można znaleźć w kulturze nordyckiej, ale też w innych regionach świata. Te duchowe stworzenia, jak kruki, węże, niedźwiedzie, łosie, renifery, słonie, czy lwy, w tradycjach animistycznych są postrzegane jako boscy posłańcy i obrońcy, którzy reprezentują odnowę, czystość i pomost między światami” – to słowa założyciela Wardruny, Einara Selvika o nowej płycie norweskiego zespołu. Lista stworzeń w nich jest długa niczym lista tradycyjnych instrumentów wykorzystanych przy tworzeniu albumu: lira Kravik, lira Trossingen, harfa Tagl, harfa Soot, Langeleik, Crwth, kozi róg, Lur, harfa Mora.

Nordycki klimat tworzą nie tylko środki muzyczne, ale i odgłosy zwierząt – wycie wilków w „Grze”, ptaki w „Kvitravn”. Ponadto dźwięki natury, choćby szumu skandynawskiego chłodu w „Skugge” czy burzy na początku dziesięciominutowej „Andevarljod”. Kilka dni temu przy recenzji „Leviathana” Theriona pisałem o pojawiających się tam zapędach do grania wojowniczych, podniosłych piosenek. Tutaj takie zabarwienie mają m.in. „Andervarljod”, „Gra”, „Kvit hjort”. Ale jeśli tworzyć waleczne, podniosłe dźwięki, to krocząc drogą Wardruny. Bez przekombinowania, choć w dźwięki wkrada się teatralność, na szczęście nieprzesadzona. Mimo wykorzystania wielu instrumentów zauważyć też można umiejętność operowania ciszą, minimalizmem.


„Kvitravn” to płyta zakorzeniona w naturze. Malująca bardzo ładne, skandynawskie krajobrazy. Łącząca ze sobą posępne brzmienia z mantrową, szamańską, uwalniającą się energią. „Skugge” i „Fylgjutal” – bardzo mocne punkty albumu to pokazują. „Skugge” przywołujące mi momentami Dead Can Dance (nie jedyna taka kompozycja) zaczyna się posępnie, w drugiej części utworu mantra nabiera tempa. „Fylgjutal” z początku groźny w brzmieniu przeistacza się w żywy utwór, końcówka już bardziej melancholijna. Całość wzbogacona wokalizami – nie tylko męskimi, ale też żeńskimi (solowymi w „Viseveiding”, chóralnymi w „Andevarljod”).

Lubię płyty, których dobrze się słucha nocą. Nowy album Wardruny należy do takich. Wciąga swoim klimatem – nordyckie krajobrazy, zespolenie z naturą, szamańskie mantry. Choć odwołuje się do tradycji, folkowych brzmień, to łączy je z nowoczesnością i bardzo dobrze brzmi. Muzyka korzeni w bardzo ciekawym opakowaniu.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load