Recenzje

2021-02-22
Kondraccy - "Życie Roju"
Takie płyty nie powstają ot, tak. Kacper i Bogdan Kondraccy po obmyśleniu formuły, długo precyzowali pomysł na swoją muzykę. Efekt tego słyszymy na „Życiu Roju”, na której odgłosy zwierząt łączą się z ludzkim głosem.
Wykonawca: Kondraccy
Wytwórnia: Agora Muzyka
Rok wydania: 2021

Powyższy opis być może sugeruje, że mamy do czynienia z czymś osobliwym. Tak w istocie jest, natomiast całość ma formułę chwilami wręcz piosenkową. Już wprowadzający utwór tytułowy daje pewne pojęcie o kształcie tej muzyki. Mamy więc nieco odrealniony wokal Kacpra, mamy niskie basy Bogdana w formie chóralnej na tle delikatnego, odrobinę wykręconego, acz nieco orkiestrowo brzmiąco podkładu (w książeczce płyty znajdują się dokładne informacje dotyczące odgłosów stworzeń, jakie słychać w poszczególnych utworach – przyp. MM). Prawdziwa zabawa zaczyna się w kolejnym – „Jednorożcu z Kairu”, gdzie pozornie walczykowata warstwa ‘muzyczna’ narasta i po chwili zaczyna odrobinę przyspieszać, wprowadzając jednocześnie pewną nerwowość. Ten niepokój przenosi się na „Latający dywan”, który niesiony tym razem wysokim głosem Kacpra, brzmi jak wycinek z jakiejś space-opery. „Grecki Orfeusz Lasówka” zaskakuje natomiast mumble rapem we wstępie, szybko przechodzącą w słowną kawalkadę młodszego Kondrackiego, która mieniąc się wręcz kalejdoskopowo, prowadzi utwór do samego końca. Polecam zresztą wsłuchać i wczytać się w warstwę liryczną, bo autorzy napisali tu dość szeroko zakrojone historie, naznaczone różnorodnie natężonymi emocjami. Swoistym wyjątkiem w tym zestawie jest „La Meditation”, który jako jedyny posiada tekst napisany przez Bogdana i zaśpiewany chóralnie zgodnie z tytułem – w duchu medytacyjnym. Kwintesencja następuje jednak chwilę później –najpierw interludiowy, narastający „Nasze Siostry Małpy”, naznaczony niskim ‘basem’ w tle i kolejnym strumieniowym wokalem, a następnie połamane rytmiczne i ‘wędrowne’ „Cygańskie Życie” z jednym z najważniejszych tekstów na płycie. Z kolei „Piosenka Miłosna” przynosi swoiste uspokojenie. To miłosna oda z bodaj najbardziej ‘swojskimi’ tu i ówdzie odgłosami w tle, które płynnie uzupełniają głos Kacpra. Na finał zaś mocno eksperymentalna „Cat Symphony” – pierwotnie pomyślana jako utwór z wokalem, słusznie została go pozbawiona.

Gwarantuję, że po pierwszym odsłuchu „Życia Roju” pojawi się ogromny znak zapytania. Zalecam jednak co najmniej kilkukrotne przesłuchanie tej blisko trzydziestominutowej formy, bowiem z każdym kolejnym ‘okrążeniem’ ten album zyskuje i odkrywa nowe elementy, a początkowe uczucie konsternacji normuje się. Polecam serdecznie, bo to jedna z najbardziej zaskakujących płyt początku roku.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load