Recenzje

2021-03-05
Balthazar - "Sand"
Duet Maarten Devoldere/Jinte Perez wydał nowy znakomity album ich wspólnego projektu Balthazar.
Wykonawca: Balthazar
Wytwórnia: PIAS Poland
Rok wydania: 2021

Nowy album Belgów z Balthazar to uderzenie optymizmu. Rzeczywistość pandemiczna wciąż odciska swoje piętno na twórczości zapewne wszystkich artystów na świecie; lecz, nie każdy artysta ‘interpretuje’ ją w taki sam sposób. Sand jest naturalnym następcą Fever, ostatniego albumu Balthazara sprzed 3 lat, kiedy to alt/indie-rockowy zespół wykonał wyraźną woltę stylu i brzmienia w kierunku pop. Jak nietrudno się domyślić, Sand idzie dalej tym tropem; sam zespół przyznaje, że była to płyta obmyślana jeszcze w trakcie trasy koncertowej Fever, jako wyraz entuzjazmu i energii, jaką wywołało ich ‘odświeżone’ oblicze. Ów entuzjazm utemperowała pandemia, chociaż nie jest to tak dosłownie przetłumaczone na język muzyki, co na jej narzędzia. Sand to najbardziej elektroniczna z dotychczasowych płyt Balthazara, wykańczana zdalnie, korespondencyjnie, wręcz laboratoryjnie. Mimo to, nie można odmówić Belgom trafienia w dziesiątkę i dobrej passy w podjętej grze.

Sand to rzecz stylowa, elegancka, ale na wskroś indie-popowa, pełna popisu, ciepła, sterylności, doskonałego wyczucia języka i brzmienia współczesności. Takie numery jak „Losers”, „Linger On”, „Hourglass”, czy „Leaving Antwerp” to hity gotowe zmieścić się na każdej playliście, jakiej celem jest podniesienie na duchu i powiew beztroski. Jak twierdzą sami muzycy, Sand jest albumem zainspirowanym niecierpliwością i niepokojem, czyli koktajlem wybuchowym, jaki w tym parszywym czasie każdy z nas musi pić. Te numery i ta płyta nie są materiałem do słuchania w domu; to dynamit zachęcający do ruchu, do pójścia na spacer, dający zastrzyk nadziei i bryzę dobrej nowiny. To także materiał obmyślony przez muzyków dla słuchaczy, którzy marzą o powrocie koncertów. Sand nie jest kontemplacją złej sytuacji, lecz zapowiedzią tego, co Balthazar będzie prezentować na żywo, gdy tylko będzie to znowu możliwe. Stąd jeszcze większy entuzjazm wszystkich zainteresowanych.


Balthazar nie jest pierwszym gitarowym zespołem, który w ostatnich latach sięgnął po współcześnie brzmiące, taneczne, czyste, harmonijne, płynące brzmienie indie-pop. To podobna ścieżka, do tej, którą podążyli: Editors, The 1975, The Last Shadow Puppets, a nawet Kings of Leon, The Strokes czy Arctic Monkeys. Przy wszystkich ograniczeniach, jakie spadły na muzyków z każdej możliwej strony, Sand brzmi zwycięsko; to nie tylko umiejętne wykorzystanie dostępnych zespołowi narzędzi w sytuacji niesprzyjającej pracy zespołowej, ale krok naprzód, bez oglądania się na Covid-19 i jego spustoszenie. To ich charakterystyczne ‘soulowe’ brzmienie, trochę w stylu Paolo Nutini, to już znak rozpoznawczy, jaki towarzyszy im jeszcze od Thin Walls. Sand to skok w ewolucji, pozostawienie przygnębienia za plecami, wykorzystanie nieoczekiwanej sytuacji do budującej kreatywności. Balthazar stoi w pełnej gotowości do opuszczenia tego dziwnego stanu z tarczą, triumfalnie, w myślach już pędząc na scenę.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load