Recenzje

2021-03-08
Moonspell - "Hermitage"
Największa portugalska gwiazda metalu gotyckiego wydała pierwszą od ponad 3 lat płytę studyjną, na której powróciła do śpiewania po angielsku i zaprezentowała nowego perkusistę.
Wykonawca: Moonspell
Wytwórnia: Napalm Records / Mystic Production
Rok wydania: 2021

„Hermitage” w porównaniu do swojego poprzednika „1755” przynosi dwie zmiany. Po albumie wspominającym narodową tragedię (trzęsienie ziemi w Lizbonie) wyśpiewanym po portugalsku nadszedł czas na powrót do piosenek w języku angielskim. Bardziej istotną zmianą jest ta na stanowisku perkusisty. Z zespołu odszedł będący w nim od początku jego istnienia Miguel „Mike” Gaspar. Zastąpił go Hugo Ribeiro, który radzi sobie bardzo dobrze na tym stanowisku.

Patos „1755”, choć irytujący swoim rozmachem, był w pewnym sensie uzasadniony biorąc pod uwagę tematykę płyty. Elementy podniosłego brzmienia znajdziemy również na „Hermitage”. Tytułowa kompozycja brzmi walecznie i wojowniczo. Patos połączony z szantowym stylem śpiewu prezentuje „The Hermit Saints”. W kilku utworach przebijają się chóry. Podniosłe elementy „Without Rule” wiążą się pewnie z tym, że to – nie licząc instrumentalnego outra – koniec albumu. Zastosowano mniej niż na poprzedniej płycie sosu składającego się ze wspomnianych licznie w poprzednich kilku zdaniach składników na literę „P” (patos, podniosłość, pompa).


Emocji, dramaturgii i mocnego uderzenia w kompozycjach nie brakuje, ale utwory są bardziej płynące, ładnie zbudowane i po prostu ciekawe. Takim utworem, który mogę zapamiętać i nawet po upływie czasu skojarzyć sobie z tym albumem jest „All Or Nothing”. Balladowa kompozycja, operująca balansem między akustyczną gitarą a cięższymi instrumentami. Oraz z pasażami instrumentów klawiszowych, syntezatorów – ważnym elementem całej układanki. Ich brzmienie przewija się przez album. Pozwalają na większe możliwości malowania dźwiękiem słyszalne m.in. w instrumentalnym, płynącym „Solitarian”. Odgrywają też główną rolę w „Apophthegmata”. Podbijają brzmienie w ładnie, spokojnie rozwijającym się „The Greater Good” - jednej z kompozycji, gdzie mamy śpiew oraz growl. W moim odczuciu lepiej wypadają fragmenty z czystym wokalem Fernando Ribeiro. Growl i krzyki pojawiają się na albumie najczęściej jako dopełnienia, pod koniec niektórych utworów. Podobny rozbudowaniem do „All Or Nothing” jest „Without Rule”. Z kompozycji bardziej jednoznacznych brzmieniowo – mocne uderzenie w „Common Prayers”, spokojniejsze „Entitlement” oraz wyciszające outro „City Quitter”.

Widzę więc duże szanse na to, że kiedy wyjdzie następna płyta Moonspell, przypomnę sobie co najmniej jeden utwór z poprzedniej, czyli tej o której mowa tutaj. Niezależnie od tego, ile ten odstęp czasu wyniesie (od „1755” do „Hermitage” minęło prawie 3,5 roku). „Hermitage” to bardzo porządny album.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load