Recenzje

2020-07-06
hania rani - "Home"
hania rani (ex-tęskno) powróciła z drugim solowym albumem.
Wykonawca: hania rani
Wytwórnia: Gondwana Records
Rok wydania: 2020

Nie będę udawał znawcy muzyki klasycznej. Zaczynam tak, ponieważ zeszłoroczna solowa płyta hani rani bardziej pasuje mi do określenia „muzyka klasyczna” niż do pojęcia „alternatywa”. A to w kategorii „Album Roku Alternatywa” została nominowana do tegorocznych Fryderyków, o których zapomnieli chyba wszyscy łącznie z organizatorami, bo od czterech miesięcy zrobiło się cicho w kwestii wręczenia nagród.

Podchodziłem do „Esji”, czytałem zachwyty w recenzjach, próbowałem, ale jakoś się nie zakochałem. Główna rolę odgrywało pianino, stąd moje skojarzenia z muzyką klasyczną. Choć pamiętam debiutancką płytę duetu Tęskno i to ile piękna miały kompozycje duetu Joanna Longić – hania rani. Jednocześnie też być może (a raczej na pewno) do słuchania „Esji” potrzebny jest odpowiedni klimat. Odpowiedni klimat jest na pewno potrzebny do obcowania z „Home” - drugą solową płytą hani rani. Właśnie ukazuje się na nośnikach fizycznych, od kilku tygodni była już w serwisach streamingowych.


Warto by przy jej słuchaniu znaleźć sobie spokojne miejsce. Takie, w którym nic nie będzie nam przeszkadzało. Muzyka z krainy łagodności. I nie tylko fortepianowa. Pianino dalej pozostaje głównym nośnikiem treści. „Buka”, „Letter To Glass”, „Rurka”, „F Major” - tutaj jego dominacja jest niepodważalna. Ale pojawiają się też wokale, których nie było na „Esji”. Dopełniają aksamitny spokój „Leaving”, skandynawskie zimno „Nest”, przyjemne brzmienie „I’ll Never Find Your Soul”. Ubarwia dość dynamiczny jak na tę płytę utwór „Home” i będący w zasadzie jego dalszą częścią „Come Back Home”. Kompozycja „Home” łącząca w sobie wokale, delikatne syntezatory, fortepian i perkusję staje się wręcz eleganckim utworem.

W większości z wyżej wymienionych kawałków pojawiają się z pozoru nieinwazyjne, ale świetnie sprawdzające się w roli dopełniającego tła syntezatory. Zwracają uwagę utwory, w których ich zimne brzmienia zdają się odgrywać główną rolę: „Zero Hour” i „Tennen”. Połączenie ich, fortepianu, kontrabasu i perkusji daje kompozycje z nastrojem niepokoju.

Spokój i skromność utworów – to nie zmieniło się jakoś zasadniczo w porównaniu do „Esji”. Kompozycje oparte tylko na fortepianie są wyzwaniem dla ucha słuchacza niewyrobionego w muzyce klasycznej – to też bez zmian. Ale jest ubogacenie o dodatkowe środki. Nie narzucające się, dopełniające, ale jednocześnie stanowiące wartość dodaną kompozycji. „Home” to płyta do zasłuchania się w cichym, spokojnym miejscu. Na przykład w jakimś przytulnym pokoju w domu.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load