Recenzje

2020-07-17
Wojciech Waglewski - "Waglewski Gra-Żonie (reedycja)"
Ukazała się reedycja solowego albumu Wojciecha Waglewskiego „Waglewski Gra-Żonie”. Dostajemy dwupłytowy zestaw. Pierwsza płyta – zremasterowana wersja dzieła z 1991 roku. I druga płyta – rejestracja koncertu, który odbył się 22 lutego tego roku w trójkowym studiu im. Agnieszki Osieckiej. Koncert zresztą był transmitowany na antenie radiowej Trójki.
Wykonawca: Wojciech Waglewski
Wytwórnia: Agora Muzyka
Rok wydania: 2020

To był jeszcze czas, gdy Wojciech Waglewski miał wraz ze swoim synem Fiszem audycję na jej antenie. Teraz prowadzą program w Radiu Nowy Świat (z dużą liczbą nazwisk związanych jeszcze nie tak dawno z Trójką). I to Radio Nowy Świat, a nie radiowa Trójka jest patronem medialnym płyty. Jak to się wszystko pozmieniało w kilka miesięcy...

Słuchając tego dwupłytowego zestawu zwracają uwagę dwie rzeczy. Pierwsza: w jak dobrym stylu broni się materiał nagrany trzydzieści lat temu. W jego przypadku określenie „płyta solowa” można brać dosłownie. W znakomitej większości to samodzielne dzieło Waglewskiego. Śpiew, gitary, perkusja, klawisze – wszystko. Człowiek-orkiestra. Z niewielką pomocą Edyty Bartosiewicz (napisała i zaśpiewała „Her Melancholy” oraz udzieliła się wokalnie w „Wcale mi się słowa nie posplątywały”), perkusisty Piotra Żyżelewicza oraz producenta i realizatora Wojciecha Przybylskiego. Ten zestaw nagrań, które Waglewski zadedykował swojej żonie Grażynie, dalej robi wrażenie. Bardzo rockowe „Kłopoty z formą”, piosenkowe „Her Melancholy”, chyba najbardziej znany z tego zestawu „Wannolot”, oparte na klawiszowym tle i gitarze „To nic złego” - to tak żeby tylko wymienić kilka kompozycji. Piękne wyznanie miłości do żony.


Druga rzecz zwracająca uwagę: ewolucja tych nagrań na płycie z koncertową rejestracją z tego roku. Tym razem Waglewskiego wspomagało na scenie siedem osób. Skład bardzo klasowy: Michał Bryndal, Max Mucha, Antoni Ziut Gralak, Kasai – Kasia Piszek, DJ Eprom, Masha Natanson, Piotr Chołody. Spotkanie różnych pokoleń. Na krążku CD znajdziemy interpretacje ośmiu kompozycji z oryginalnego albumu. I zdecydowanie są to interpretacje warte posłuchania. Pokaz tego, jak bardzo mogą się zmienić, ewoluować utwory. Spora ilość solówek gitarowych Wagla. Przewijające się DJ-skie wpływy DJ Eproma i jego scratchów. Wzbogacająca trąbka Antoniego Ziuta Gralaka. Sporo miejsca na części instrumentalne. Przekładając to na konkretne utwory, to na przykład: „To nic złego” - bardziej jazzowe, z gitarą w otoczeniu perkusji, fortepianu i trąbki, energetyczna „Strategia śrubokręta” czy „Bój mój ostatni”, który można podzielić na dwie części – pierwszą, bardziej swingująca i drugą, bardziej nowoczesną. W większości mamy do czynienia z dłuższymi wersjami niż w oryginałach. „O chlebie i winie” przekształciło się z trzyminutowego, akustycznego zakończenia płyty w jedenastominutową, hipnotyzującą mantrę. Coś kapitalnego.

Na pytanie, czy warto posłuchać/zakupić ten dwupłytowy zestaw, odpowiedź jest jedna: zdecydowanie tak. Łączy w sobie dwie rzeczy. Album opierający się upływowi czasu i wersje koncertowe będące nie odtworzeniem utworów nuta po nucie, a twórczą, intrygującą oraz wciągającą ewolucją i rozwinięciem kompozycji, które dostały drugie życie.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load