Recenzje

2020-08-31
Cytrus - "Raj Utracony"
Trójmiejski Cytrus może mówić o sporym pechu. W latach 80. grupa koncertująca na licznych festiwalach i ciesząca się popularnością, nie wydała żadnych oficjalnych nagrań. Te zaczęły się ukazywać dopiero po roku 2006. Ostatnio natomiast ukazał się album „Raj utracony”, będący zbiorem studyjnych nagrań z wokalistą Kazimierzem Barlaszem.
Wykonawca: Cytrus
Wytwórnia: GAD Records
Rok wydania: 2020

Inną przyczyną opisanego powyżej stanu rzeczy może być fakt, że skład Cytrusa zmieniał się wielokrotnie. Trudno także o chronologię popełnionych przez zespół nagrań. Tym niemniej nagrania zebrane na „Raju utraconym” utwierdzają w nietuzinkowości brzmieniowej i pomysłowości. Z jednej strony skojarzenia z twórczością Jethro Tull wydają nie uzasadnione, z drugiej zaś, czuć potrzebę własnej ekspresji artystycznej. Zastanawia jednak fakt, dlaczego nagrania zarejestrowane w latach 80. stały się tak popularne, skoro tak bardzo nawiązują do twórczości rodem z poprzedniej dekady?

W otwierającym „Dokąd?” słychać nie tylko echa JT, ale i rodzimego Exodusa, z którego wywodził się Barlasz. Lepiej wypada „Bycza krew” z nieco sabbathowym riffem. Nieco romantycznie robi się z kolei w „Skrzydłach snu”, okraszonych skrzypcami Mariana Narkowicza, ale i zawodzącym wokalem Barlasza. Kapitalnie natomiast wypada energetyczny „Kangur czy Casanova” ze świetną solówką gitarową Andrzeja Kaźmierczaka, traktujący o niedopasowanym do społeczeństwa ‘niebieskim ptaku’.


Innym popisem legitymuje się rytmiczny „Popiół i diament”, w którym Narkowicz wymiata kapitalne solo na flecie. Z kolei „W cieniu życia” w porównaniu z resztą wypada dość sztampowo. Pogłos na wokalu, warstwa muzyczna kojarząca się nieco z dokonaniami TSA trochę psuje całość. Natomiast tytułowy ”Raj utracony” ma w sobie coś z irlandzkiego folku. Kluczowym punktem płyty są jednak przejmujące „Układy”. Mało optymistyczny tekst zdaje odnosić bezpośrednio do działalności zespołu… Zaś w „Aby dalej, hej” za sprawą rytmiki i partii skrzypiec pobrzmiewa nuta… góralska. Album zamyka bluesowy „Automat strzelający łzami”, jednocześnie znów nawiązujący odrobinę do twórczości Black Sabbath.

„Raj utracony” to propozycja głównie dla ‘starszaków’, a zwłaszcza tych, którzy pamiętają czasy występów Cytrusa. Dla pozostałych zaś – kolejna karta nieudokumentowanej wcześniej muzycznej historii.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load