Recenzje

2020-09-18
Hurts - "Faith"
Duet Hurts wypuścił piąty album studyjny, który jest jego najmroczniejszym dziełem.
Wykonawca: Hurts
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2020

Dziesięć lat temu Hurts wypuściło piosenkę, której sukcesu nie powtórzyło potem żadne z ich dzieł. Pojawiały się potem jeszcze kompozycje, które osiągały przyzwoite pozycje na listach przebojów. O „Stay” można nawet powiedzieć, że w swoim czasie był hitem. Ale to „Wonderful Life” stał się momentem szczytowym kariery zespołu Hurts. Brytyjski duet wydał właśnie swoją piątą studyjną płytę. Czy jest tam utwór, który powtórzy sukces ich największego hitu? Odpowiedź brzmi: nie.

I to moment, w którym część osób może poczuć zniechęcenie. Ale popatrzmy na okładkę płyty. Theo Hutchcraft i Adam Anderson nie mają już krótkich włosów i gładko ogolonych twarzy. Zrobiło się poważnie. Zresztą sami artyści mówili o walce z wypaleniem, kłopotami psychicznymi. Wesoło nie było. To jeden z powodów mroku spowijającego utwory. Aranże stoją głównie pod znakiem elektroniki. Nie charakteryzuje ich nadmiarowość, ale obok gładszych brzmień są te agresywne, co słyszymy m.in. w „Somebody”. Ta kompozycja, podobnie jak chyba najbardziej piosenkowy moment albumu, czyli „Voices” zawiera też w sobie bombastyczny refren.


Bardzo eksperymentalny jest „Fractured” - rwany, nerwowy, bez śpiewu. Szept lub melodeklamacja. Chyba panowie posłuchali trochę Nine Inch Nails. Nie zniknęły całkowicie hymnowe zaśpiewy, na co dowodem „Slave To Your Love”. Pojawiają się utwory z sekcji ckliwych, fortepianowych kompozycji - „All I Have To Give” i „Redemption”. „Darkest Hour” zaś – z tych patetycznych. „White Horses” to ładny utwór, ale za długi i ciągnący się.

Mój faworyt: „Suffer” - bardzo zmysłowy, mroczny, ale zawierający też w sobie melodię. Jedno ze skojarzeń przychodzących na myśl: Depeche Mode z lat dziewięćdziesiątych. Więc jakoś nie dziwię się sobie, że tak mi ten utwór przypadł do gustu. Inną zmysłową kompozycją na albumie jest „Numb”. Warto też zwrócić uwagę na mroczne, ale subtelne „Liar”.

Hitów nie ma, ale dostajemy wiele melodyjnych piosenek. Mrok, emocje, elektronika w różnych odcieniach. „Faith” jawi się jako solidna płyta z kilkoma mocnymi momentami pasująca nastrojem do jesieni.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load