Recenzje

2020-09-21
The Flaming Lips - "American Head"
Nowa płyta The Flaming Lips składa się z trzynastu nowych filmowych utworów. Gościnnie, w "God and the Policeman" pojawia się gwiazda muzyki country Kasey Musgraves.
Wykonawca: The Flaming Lips
Wytwórnia: Bella Union / PIAS Poland
Rok wydania: 2020

The Flaming Lips należą to tych zespołów, którym udało się wiele lat temu odnaleźć własny styl, a którego konsekwentnie trzymają się po dziś dzień. Mają swój stały zestaw znaków rozpoznawczych, za które są kochani na całym świecie: atmosfera sielanki w nieważności, narkotyczne wizje teraźniejszości i przyszłości, nostalgia kosmonauty dryfującego w przestrzeni kosmicznej. Do tego płaczliwo-pogodny głos Wayne’a Coyne’a, odjechany wystrój płyt i koncertów, i te kolory, kolory. Nigdy nie wiadomo, gdzie jesteśmy: w statku-matce przemierzającym galaktykę, czy na własnej kanapie, przyjmując transmisję z telewizora pod wpływem THC lub LSD. Ich brzmienie potrafi być koncepcyjne, eksperymentalne, melancholijne, przebojowe; dla każdego, coś miłego. I chociaż za każdym razem mamy do czynienia z „tym samym”, o tyle trudno jest rozpatrywać ich nowy album American Head w innych kategoriach niż zachwycające, zatrzymujące czas i myśli arcydzieło.

Wayne Coyne i jego wesoła ekipa przypomina mi Jeffa Lynne i załogę Electric Light Orchestra. Obaj realizują się w mocno „wizualnej”, dobrze opakowanej i bogato zaaranżowanej muzyce, która nie tylko wydeptuje szlaki, ale też potrafi je kultywować. Coyne, podobnie jak Lynne, jest cichym mistrzem, schowanym za muzyką; ale, potrafiącym przenosić jej magnetyzm i atrakcyjność na kolejne albumy w sposób lekki i naturalny. American Head, chociaż nie reprezentuje nic, czego fani Flipsów by nie znali, to kolejna cudowna epopeja, która zabiera nas w podróż w czasie, wyobraźni, emocjach, nastroju, i kolorach. Mimo iż jest bardziej melancholijna, niż sztandarowe dzieła zespołu (The Soft Bulletin, Yoshimi Battles the Pink Robots), nie sposób słuchać jej w innym nastroju, niż błogostan. Bije od niej ciepło i blask słońca odbitego w szybie rozbitego auta, gdy świat dzieje się wolniej, a dźwięk zagłusza wszelkie pozostałe zmysły. To bardzo dojrzała płyta, owoc lat pracy, doświadczeń i inspiracji.


Owa atmosfera melancholii, wędrówki pomiędzy wymiarami i koktajlu smutku i sielanki przenika cały krążek American Head. Trudno jest go jednoznacznie określić, co jest dobitnym współczynnikiem jej wartości i poziomu. Z jednej strony dryfujemy w marzeniach w stylu Mazzy Star, a z drugiej, chociażby jak u Spiritualized, podziwiamy majestat wszechświata przez dziurkę od klucza. American Head to jednocześnie tęsknota za rajem utraconym, jak i zagubienie między zmysłami, wymiarami i czasami. Nic, co tu podziwiamy i słyszymy, nie jest do końca prawdziwe – a wszelki dźwięk i obraz, jak i uczucia błogości i smutku, biorą się z halucynacji, sennych wizji i kolażu ponagrywanych na siebie filmów. Mimo kilku wybitnych piosenek – „Flowers Of Neptune 6”, „Mother I've Taken LSD” czy „God And The Policeman” (gościnnie Kasey Musgraves) – to dzieło jednolite i kompletne, które z powodzeniem można ustawić obok tych najlepszych od The Flaming Lips, na czele z Embryonic.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load