Recenzje

2020-10-31
VüjekVäsyl - "Żyjemy Pod Wulkanem"
Nowofalowy warszawski VüjekVäsyl mocno związany personalnie z kultową grupą Cytadela wydał czwarty już album studyjny - chyba najbardziej mroczny w swojej dyskografii.
Wykonawca: VüjekVäsyl
Wytwórnia: Bullshit Records
Rok wydania: 2020

Tomasz Wasyłyszyn – to właśnie lider nowofalowej kapeli Cytadela stoi na czele zespołu VüjekVäsyl. Okładka płyty, o której będzie mowa, wywołuje uśmiech. Tak to zwykle bywa z rysunkami dzieci, a tu mamy dzieło dziesięcioletniej dziewczynki. Tematyka tekstów nie jest tak wesoła.

Niewiele w nich optymizmu. „Mamy czas na śpiewanie, mamy czas na czytanie, mamy czas na myślenie (…) lecz nie mamy czasu dla siebie” - z „Mamy czas”. „Świat stał się wielkim spektaklem hipokryzji” - z „Dadaizmu w telewizji”, smutnego opisu rzeczywistości, który można podsumować: „Kiedy to się wszystko zepsuło?”. „Potrzeba odwagi” traktuje o tym, że próba zaufania komukolwiek i czemukolwiek jest bez sensu.

Płyta opiera się na brzmieniu basu. Zimno, czasem ponuro. Nowofalowo jak „W odmętach”. Ale są i różne ubogacenia: a to trąbka, a to syntezatory w „Niewidzialnym gościu”. Podostrzenie brzmienia w postaci „Od nowa” i końcówka płyty z przyjemnymi piosenkami. Z utworów w moim odczuciu najciekawszych: „Jesteś szary” - raperski styl zderzony z delikatnym rockiem i fortepianem oraz „Żyjemy pod wulkanem” - trochę akustyczny, trochę z rejonów poezji śpiewanej. Obie kompozycje bardzo ładne i przyjemne.


Zwracają uwagę pierwszy i ostatni utwór albumu. W „Czekamy na rozkaz” słuchacz ma wrażenie, jakby to były dwa osobne utwory. Takie odczucie sprawia przejście między częściami. „Zostałeś wybrany” bawi się vocoderem. W obu słychać odrobinę funku, więc weźcie to troszeczkę pod uwagę przy zapoznawaniu się z płytą.

„Żyjemy pod wulkanem”. A z tego wulkanu wydobywa się już tyle lawy, że może lepiej uciekać. VüjekVäsyl dokłada gorzką refleksję komentującą ten stan rzeczy. Ale mimo jej mało pozytywnego wydźwięku – warto posłuchać. Nie będzie to stracony czas.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load