Recenzje

2020-11-05
Coil - "A Guide For Beginners / A Guide For Finishers"
10 lat po rozpadzie legendarnej brytyjskiej grupy Coil dostaliśmy reedycję płyty z 2000 roku, która jest idealną wizytówką twórczości tego zasłużonego zespołu.
Wykonawca: Coil
Wytwórnia: Cold Spring
Rok wydania: 2020

Mija 10 lat, od kiedy brytyjski zespół Coil przestał istnieć. Nie rozpadli się, nie przestali ze sobą rozmawiać, nie poróżniły ich ani pieniądze ani „sprawy artystyczne”. Coil zabrała z tego wymiaru śmierć – najpierw John Balance, głos zespołu, spadł ze schodów po kolejnym nadmiernym spożyciu alkoholu. Kilka lat później, we śnie, odszedł Peter Christopherson. Obaj nie odmawiali sobie hedonistycznych uroków życia (wpływy de Sade, Wilde’a, Crowley’a i Pasoliniego); ale, dali nam z siebie muzykę, o jakiej nie śniło się nikomu na świecie. Ich trudny do jednoznacznego określenia styl to dziedzictwo industrialu (Throbbing Gristle, Psychic T.V.), wpływy kwaśnej elektroniki lat 80 i 90, muzyki dark ambient, okultyzmu, magii i poezji. Jedni oddają im cześć godną egipskich bóstw, a drudzy o nich nie słyszeli; Coil całe życie spędzili w podziemiu, wydając płyty niskimi nakładami, głównie własnym sumptem. Jeszcze za życia ich krążki były poszukiwane; ale po śmierci, stały się drogocennymi rarytasami, a oddani wielbiciele zadawali sobie uzasadnione pytanie, co dalej?

Ciężko o podobny przykład w historii, gdy prawa autorskie są nieuregulowane, a muzycy odchodzą. Wczesny blues i jazz? Wtedy o prawach nikt nie myślał. John i Peter także o nich nie myśleli, a przynajmniej nie traktowali zbyt poważnie; ich sztuka miała przenosić w inne wymiary, a nie pchać ku smutnym, ziemskim sprawom. Gdy przyszło co do czego, prawa autorskie przejęli inni ludzie, a rynek zalało tsunami mniej lub bardziej oficjalnych wydawnictw sygnowanych nazwą Coil – zarówno reedycji, jak i nowego materiału. Pół biedy, jeśli stoją za tym byli członkowie Coila, którzy przewijali się przez skład na przestrzeni lat, lub przyjazne im wytwórnie. Gorzej, gdy chodzi o pijawki i sępy, bez szacunku dla materiału, kierujący się wyłącznie zapachem pieniędzy. Na szczęście, angielska wytwórnia Cold Spring to od lat nie tylko marka w muzykce post-industrialnej, ale też label przyjazny zespołom i muzyce, zaufany przez artystów. To dzięki nim dostajemy tę oto kompilację twórczości Coila, aby móc cieszyć się jej magią nawet wtedy, gdy zespołu już dawno nie ma wśród nas.

Beginners/Finishers pierwotnie ukazała się na początku lat 2000, jako rodzaj wizytówki, przewodnika, zachęty do przyjścia na koncert. Coil rzadko ukazywał się na scenie, ale akurat wtedy byli w trakcie dobrze udokumentowanej trasy (m.in. trzy koncerty w Polsce). Oba krążki zostały osobiście ułożone przez zespół, ukazując dwa przenikające się oblicza Coila: to rytualne, alchemiczne, nocne i poetyckie, oraz to taneczne, eksperymentalne, abstrakcyjne. To jakby podpisy dwóch stałych członków zespołu – Beginners to mrok, liryka i pochłaniające melodeklamacje Johna Balance’a, a Finishers to głównie instrumentalny, elektroniczny koszmar na jawie, za którym stoi Peter ‘Sleazy’ Christopherson. Coil nie dysponowali przebojami, ani czymkolwiek na miano ‘greatest hits’, chociaż fani z pewnością wskażą wiele ‘klasyków’ lub ulubionych numerów. Beginners/Finishers to subiektywny wybór numerów, którymi członkowie Coila chcieli się pochwalić światu, pokazać, na co ich stać. I 20 lat później, rola tej składanki pozostaje niezmienna. Teraz, jednakże, dochodzi jej misja niesienia ich słów post-mortem.


Wiele osób, włącznie z niżej podpisanym, bez problemu mogłoby ułożyć własny zbiorek ulubionych numerów Coila, których tutaj zabrakło. Gdzie „Windowpane”, gdzie „Broccoli”, gdzie „The Sea Priestess”? Ale to nie o ‘debeściaki’ tu chodzi. Te numery są ułożone nieprzypadkowo, genialnie przenikając jeden w drugi, wzmacniając wzajemnie siłę przekazu. To zaskakujące, jak łatwo można wyjąć te kompozycje z ich oryginalnego kontekstu, pozamieniać miejscami, włożyć z powrotem, a mechanizm zadziała w zupełnie nieznanych kolorach, w wszystkie strony równocześnie. Dzięki tej płycie można ponownie rozkoszować się klasykami, na czele z „Are You Shivering?”, ale także podejść do Coila zupełnie na świeżo. I odkryć, że ich magia nie przemija. Takie numery jak „A Cold Cell”, „Batwings”, „Who’ll Fall” czy “Where Are You” ponownie uderzają we mnie, jakbym ich do tej pory nie znał. To nie tylko zasługa remasteringu (Martin Bowes), ale wspomniane sekwencje kompozycji. To rzecz nie tylko dla zupełnych nowicjuszy, ale także tych, którzy sądzą, że już znają Coila na wylot.

Najważniejszą funkcją Beginners/Finishers jest jednak niesienie ‘kaganka oświaty’ i ponowna próba ukazania muzyki Coil nowym, wcześniej nieznanym odbiorcom. Johna i Petera nie ma wśród nas, ale ich muzyka, jak i innych artystów, którzy już odeszli, pozostaje niezmienną obecnością. Czasami trzeba ją jednak podgrzać, podkręcić, dorzucić drew do ognia, wskazać i polecić; albowiem bez nośników – fizycznych i cyfrowych – może zwyczajnie zgasnąć. Świat byłby uboższym miejscem bez takich nieodkrytych skarbów, jak „Lost Rivers of London”, „The Dreamer is Still Asleep” czy „The First Five Minutes After Violent Death”. Coil być może nie nadaje się dla każdego; ale, nie przekonamy się o tym, jeśli po niego nie sięgniemy. A nie będziemy mogli sięgnąć, jeśli ich płyty nie będą się ukazywać, chociażby w formie reedycji. Dlatego też warto nastawić radary nie tylko na ten krążek, ale wszystko, co ukazuje się jako Coil, nawet jeśli będą to wydawnictwa o niejasnym pochodzeniu. Dorobek Coila najlepiej przetrwa w ‘eterze’ i ludzkich duszach, aniżeli w zamkniętych szufladach.

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load