Recenzje

2021-01-20
t dot est - "BLMRVRSD "
t dot est na swojej pierwszej płycie pozbawionej gości, penetruje majową przestrzeń lockdownu, obudowując ją dźwiękami fortepianowymi, ale nie tylko.
Wykonawca: t dot est
Wytwórnia: ONIONWAVE
Rok wydania: 2020

„BLMRVRSD” to dość sugestywna opowieść dźwiękowa. Po krótkim ‘okołomiejskim’ wprowadzeniu „PM 0530”ruszamy w zapętlony triphopowo-ambientowo spacer, naznaczony minimalistycznym fortepianem, który pobrzmiewa w „AM 0507”. Nieco bardziej przejmująco robi się w kolejnym, ponad pięciominutowym „AM 0514”, gdzie akcja zdaje się przyspieszać. Sugerowana jest bowiem przyjemnym, kołyszącym rytmem. Zaś  „AM 0527” – wykręcony, acz zawieszony w przestrzeni, skłania mimowolnie do refleksji. Pierwszą połowę zamyka „AM 0510”, gdzie niedzielne bijące kościelne dzwony i śpiewające ptaki, kojarzą się z introdukcją do „High Hopes” Pink Floyd, a wygrywający w drugiej części fortepian jeszcze potęguje to wrażenie. Druga odsłona płyty zaczyna się smutnym, okraszonym ‘telegraficznym’ loopem „AM 0520”. I choć artysta twierdzi, że na płycie użył jedynie dźwięków fortepianu, jego partia w tym utworze zdaje się temu przeczyć – z improwizacji wyszła bowiem całkiem zgrabna melodia. Z kolei w „one4Ben” (dedykowanemu brytyjskiemu producentowi Benowi Lukasowi Boysenowi ) całość prowadzi przybrudzony bit, tym razem punktowany przez nostalgiczną partię fortepianu. Swoistą kulminacją całości jest „AM 0509” – parkowy, sprawiający wrażenie interludium, a jednocześnie przerwy po wcześniejszych doznaniach. Tym samym robi miejsce dla kapitalnego, bujającego, trochę ‘radioheadowego’ i chamberowego „AM 0513”, by zamknąć się w niepokojącym mgławicowym „AM 0528”.

„BLMRVRSD” to idealna płyta na samotny spacer. Sugeruję słuchać jej zgodnie z kolejnością, ale jeszcze bardziej - na wyrywki. Dzięki temu zaskoczeń w narracji pojawia się więcej za każdym razem.


Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load