Recenzje

2021-01-25
Dezerter - "Kłamstwo To Nowa Prawda"
Dezerter przygotował płytę w klasycznej dla tego zespołu wersji: szybko, mocno, konkretnie i z mocnym przekazem. O albumie, który ukaże się w najbliższy piątek napisał dla nas Marcin Knapik.
Wykonawca: Dezerter
Wytwórnia: Mystic Production
Rok wydania: 2021

Bunt – naczelna cecha punku. Powody do niego znajdą się zawsze, więc nie dziwi ciągłe pojawianie się zespołów śpiewających o tym, że jest źle. Obecna sytuacja należy do tych wdzięczniejszych, bo napędu do wkurzenia, wyładowania swojej złości, buntu jest wiele.

„Wszystkie lęki świata” – tytuł jednego z utworów dobrze opisuje tematykę albumu. Choć płyta powstawała w czasie pandemii, to nie jest jej główny temat. Jedna z piosenek nosi tytuł „Izolacja”, ale traktuje ona o wyjściu z bańki, uwolnieniu się z nienawiści. Skupiono się na publicystyce, opisywaniu społeczeństwa i świata, czyli tak jak to u Dezertera bywa.

Okładka z czaszkami i grającymi małpami zwiastuje brak optymizmu. Rozważania o post-prawdzie w tytułowej kompozycji, o świecie w „Punkcie bez powrotu”, o pedofilii w kościele katolickim w „Dzień dobry, dzień zły”. Zauważyć można też tematykę odwetową: utwór „Odwet” dotyczy działań natury (taki eko-punk), „Idziemy po was” działań ludzkich. Dominują proste, donośne przekazy. Dobitnym przykładem tego „Brunatny” z oczywistym dla słuchającego przesłaniem: „Kolor brunatny jest kolorem gówna”. Z rzeczy bardziej uniwersalnych – jednym z wersów, który mocniej mi się wbił w uszy był ten z „Zegara zagłady”: „Gdy się kładłeś, byłeś młody, kiedy wstajesz, jesteś stary”. 


Pół godziny materiału i dużo mocy zawartej w nim, więc tak jak ma być. Punkowe petardy na dzień dobry. Świetne „Kłamstwo to nowa prawda”, gdzie zgadza się wszystko: moc, riffy, wkurzenie. „Dzień dobry, dzień zły” – trzyminutowy wybuchający ładunek. „Punkt bez powrotu”, „Wszystkie lęki świata”, „Odwet” też pod znakiem zawrotnych prędkości. Ponury, ale z energią „Zegar zagłady” oraz „Idziemy po was” to kompozycje bardziej rockowe niż punkowe. Jeden z najlepszych utworów – „Izolacja” udanie łączy elementy obu głównych muzycznych składowych.

Jeszcze jedna ważna rzecz: jakość brzmienia znacznie lepsza niż na „Większy zjada mniejszego” (przynajmniej taka była w odsłuchu, jaki miałem). Przy pisaniu tej uwagi spostrzegłem, że to już blisko siedem lat minęło od poprzedniej płyty Dezertera. Trochę wody upłynęło, zmienił się klimat zarówno polityczny jak i pogodowy, a zespół dalej gra porządnie, z mocą i z przekazem. Stary, punkowy duch nie zginął.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load