Recenzje

2021-03-05
Kwiat Jabłoni - "Mogło Być Nic"
Duet Kwiat Jabłoni podtrzymał na nowej płycie dobrą passę, jaką się cieszy już od blisko 3 lat.
Wykonawca: Kwiat Jabłoni
Wytwórnia: Agora Muzyka
Rok wydania: 2021

Niemożliwe na razie dla nich nie istnieje. Katarzyna i Jacek Sienkiewiczowie nie zostali artystami jednego przeboju. Kariera tego duetu to krzywa wznosząca. Bo i platynowa płyta i zachwyty słuchaczy i dużo odsłon utworów na Youtube (parę kilku-, a nawet kilkunastomilionowych wyników). Muzyka z folkowymi korzeniami, której słuchanie nie jest obciachem. Choć to nie pierwszy taki przypadek w ostatnich latach. Druga płyta Kwiatu Jabłoni urosła do miana najbardziej oczekiwanych polskich albumów.

Wynik sprzedażowy – płyta w pierwszym tygodniu trafiła na szczyt listy OLiS, pierwszy singiel z czterema, a drugi z ponad milionem wyświetleń na Youtube. Sam album – dopisek „wydanie drugie poprawione” byłby uzasadniony. „Mogło być nic” to ulepszona wersja „Niemożliwego” pod kątem bogatszego, bardziej dopracowanego brzmienia, co sygnalizuje już na dzień dobry delikatna, ale dostojna „Buka”. To też kolejny dowód na opanowanie przez zespół lekcji, jak stworzyć wpadającą w ucho piosenkę. Narastanie do refrenu, który łatwo można zanucić po pierwszym lub drugim przesłuchaniu. Niezależnie od tego, jakie zabarwienie ma utwór – czy to bardzo przebojowe „Mogło być nic” wkraczające na terytorium folkpopu czy spokojna „Maska” (dokładnie o tym, czego można się spodziewać po zobaczeniu tytułu, zresztą pojawiają się słowa: „Pokaż prawdziwą twarz”).


Choć brzmienie jest bogatsze, to nadal cecha charakterystyczną Kwiatu Jabłoni jest prostota. Mandolina, fortepian. Niewiele skomplikowanych zawijasów. Proste, wpadające w ucho, przyjemne, głównie akustyczne piosenki z folkowym zabarwieniem. Modelowy przykład – „Drogi proste”. Ma wszystkie wymienione cechy. Ballady także są, m.in. akustyczna, trochę przesłodzona „Kometa”. Teksty, choć czasem można doczepić się do zbytniej banalności ich niektórych fragmentów, pasują dobrze do tej otoczki. Widać w nich zwrot w kierunku natury. „Byle jak”, bardzo ładne zresztą można śmiało nazwać kompozycją proekologiczną. Odwołania do ekologii znajdziemy ponadto np. w „Znajdziemy od zera”.

Pod koniec albumu zarysowano pole do większych eksperymentów. „Bankiet” i „Wyjście z bankietu” mają w sobie jazzowe czucie. Ten drugi utwór to kompozycja instrumentalna, miejsce na przyjemną improwizację. Czymś, czym był na pierwszej płycie „Wzięli zamknęli mi klub”, tylko bardziej jest „Przezroczysty świat”. Taneczny, z zastosowaniem elektroniki i klubowymi zapędami. Pozostawia z pytaniem, czy to tylko wentyl, czy na następnej płycie kroki w tę stronę zostaną odważniej skierowane. Na pewni ta piosenka zostaje w głowie. Inne utwory, które u mnie też to zrobiły: „Mogło być nic”, „Byle jak” oraz „Nie ma mnie” budzące mocne muzyczne skojarzenia z „Dziś późno pójdę spać”. Tak jak na „Niemożliwe” pojawia się jeszcze bonus: „Idzie zima”, czyli kompozycja, która miała premierę pod koniec 2019 roku. Spotkanie brzmienia duetu z bałkańskimi dźwiękami, do czego przyczynił się udział Bum Bum Orkestar.

Kwiat Jabłoni zrobił na swojej drugiej płycie wszystko, by podtrzymać falę zainteresowania.  Słychać większe dopracowanie materiału, ale podstawy to dalej kompozycje wpadające w ucho, prostota i naturalność, czyli cechy, za które pokochało ten duet wiele osób. Od premiery minęło kilka tygodni i w sumie można sobie pozwolić na napisanie, że ten album nie tyle będzie, co już jest sukcesem. Na pytania, w jakim kierunku muzycznym pójdzie projekt przyjdzie jeszcze czas. Póki co, „mogło być nic, a jest wszystko”.

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load