Recenzje

2020-07-13
CF98 - "Dead Inside"
Jak długą recenzję można napisać na temat płyty trwającej niecały kwadrans? Przekonajmy się wspólnie. A będzie o płycie, a właściwie to o EPce zespołu z Krakowa – CF98.
Wykonawca: CF98
Wytwórnia: Soundspeed Records
Rok wydania: 2020

Powstał w 2003 roku i jest to ich siódme wydawnictwo studyjne (licząc pełnowymiarowe albumy i EPki). Przy tej płycie muzycy zdecydowali się na powierzenie produkcji osobie spoza zespołu – Ishay’owi Bergerowi, gitarzyście izraelskiego zespołu Useless ID.

Zaczyna się od intra z zmieniającymi się falami radiowymi, w których kryją się fragmenty utworów. Nie ma przypadku w ich doborze: „Symptoms” Useless ID, „Closed Doors” Belvedere z Stevenem Rawlesem, z którego agencją bookingową współpracuje zespół oraz „Rotten To The Core” z zeszłorocznej EPki CF98. A po intrze już petardy.


Radosny poppunk – tak najlepiej opisać ten kwadrans. Coś dla fanów takich zespołów jak Paramore. Skojarzenia wywoływane i brzmieniem i wokalem Karoliny Duszkiewicz. Pięć napierdzielanek i jedna może i trochę wolniejsza, ale także bardzo energetyczna i przebojowa. Pisząc o tej jednej mam na myśli „Pink”. Zresztą tej przebojowości jest sporo, tak jak energii i radosnego brzmienia, choć nie pozbawionego agresji. Taki jest choćby „Oh Boy”. Przykładem tego jak CF98 potrafi zaprezentować swoje mocne strony jest „Shine On”. Utwór ma 57 sekund, ale zawiera w sobie wszystkie cechy brzmienia kapeli.

EPka „Dead Inside” sprawdza się jako energetyk zawierający mnóstwo pobudzającej energii. Ale można się też wsłuchać w teksty poruszające kwestie stereotypów („Pink”) czy polityki („Oh Boy”). W tych przypadkach radosne muzyczne brzmienie jest trochę zwodnicze i to niech będzie zachęta do wsłuchiwania się w tekst. A poza tym: moc, energia i przebojowość.

 

Autor: Marcin Knapik


End of content

No more pages to load