Recenzje

2016-05-30
Katatonia - "The Fall of Hearts"
Dziesiąty studyjny album szwedzkiej Katatonii „The Fall Of Hearts” anonsowany jest jako naturalna kontynuacja „Dead End Kings” sprzed 4 lat. Z tym stwierdzeniem można się zgodzić jednak tylko połowicznie.
Wykonawca: Katatonia
Wytwórnia: Peaceville
Rok wydania: 2016

Pomimo kilkuletniej przerwy w wydawnictwach z premierowym materiałem, panowie z grupy Katatonia nie próżnowali. Intensywnie koncertowali, a jeszcze w 2013 roku wydali „Dethroned & Uncrowned”, będący... akustyczną wersją „Dead End Kings”. Owo wydawnictwo ma swój wpływ na to, co słychać na „The Fall Of Hearts”. Kompozycje momentami są dużo bardziej nastrojowe, ale też charakteryzują się typową melancholią, z której zespół słynie. Otwierający całość „Takeover”, będący jednocześnie jednym z najdłuższych utworów na płycie, stanowi jeszcze poniekąd bezpośredni pomost z poprzednikiem. Fragmenty mocniejsze przeplatają się w nim ze spokojniejszymi, a nawet akustycznymi, nadając mu chwilami formę wręcz progrockową. Kolejny „Serein” zaskakuje nośnością, ocierając się w warstwie rytmicznej o... „Fragile Dreams” Anathemy. Nic dziwnego, że został wybrany na drugiego singla, promującego album. Z kolei „Old Heart Falls” umiejętnie buduje melancholijny nastrój, płynnie przechodząc w pół-akustyczną „Decimę”, którą ciekawie dopełnia delikatna partia melotronu, pełniącego na całym albumie dość istotną rolę. Te aurę przełamują mocny, niemalże gotycki „Sanction” oraz klimatyczny „Residual”. Te dwa utwory kończą pierwszą część płyty i idealnie wprowadzają do drugiej, którą rozpoczyna intensywny, a jednocześnie atmosferyczny „Serac”. Rozwija go kolejny „Last Song Before The Fade”, budując jednocześnie klimat dla spokojniejszego i kołyszącego „Shifts”. Zaś „The Night Subscriber” wzbudza odrobinę niepokoju głównie za sprawą gęstych gitar oraz bujnych partii bębnów. Te ostatnie są zasługą Daniela Moilanena, który dołączył do grupy w ubiegłym roku. Kulminacją „The Fall Of Hearts” jest jednak smutny, delikatny i po prostu przepiękny „Pale Flag”. To wyjątkowa kompozycja, które warstwa liryczna ma poniekąd formę pożegnalnego. Płytę zamyka natomiast ciężki, a zarazem klimatyczny „Passer”.

Biorąc pod uwagę wielobarwność dziesiątego krążka Katatonii, pozostaje czekać na to, jak ów materiał wybrzmi na żywo. Polscy słuchacze będą mogli się o tym przekonać już na początku października, kiedy grupa wystąpi na koncertach w Gdańsku, Warszawie i Krakowie.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load