Recenzje

2016-06-02
ABC - "The Lexicon Of Love II"
Jeden z najważniejszych przedstawicieli brytyjskiej sceny new wave z początku lat 80. powrócił z nowym albumem.
Wykonawca: ABC
Wytwórnia: Universal Music Poland
Rok wydania: 2016

Sequele rzadko kiedy oznaczają coś dobrego. O ile nie jesteśmy koneserami horroru i filmów kina walki, są to najczęściej skoki na kasę polegające na duszeniu już raz wyciśniętej cytryny. W muzyce sequele także nie są tematem nieznanym; aczkolwiek, ich istnienie – często sygnowane wybornymi nazwiskami – da się wytłumaczyć tylko i wyłącznie desperackim zabiegiem marketingowym.

Wydany w 1982 debiutancki album brytyjskiej grupy ABC „The Lexicon of Love” był wielkim sukcesem komercyjnym i artystycznym. Do dziś stanowi jedno z najbardziej kompletnych arcydzieł muzyki pop, oraz dowód na to jak złożonym i ambitnym projektem potrafi być album z czysto rozrywkową muzyką. Jego brzmienie zachwyca do dziś, zarówno pod kątem wielkich przebojów wyśpiewywanych nowo romantycznym głosem Martina Fry, jak i bombastyczną produkcją Trevora Horna. Jest to płyta, którą należy podziwiać jako niezwykle śmiałą, ponadczasową całość, a także zbiór doskonałych, słodko-gorzkich piosenek takich jak „The Look of Love” czy „Poison Arrow”.

Po 34 latach, gdy ABC zostało zredukowane do eksponatu goszczącego na nostalgicznych składankach z muzyką lat 80., na horyzoncie pojawił się sequel ich opus magnum – „The Lexicon of Love II”. I od razu odpowiedzialni za taki tytuł managerowie z EMI uzyskali co chcieli – rozgłos. Czy ABC wreszcie nagrało album godny swojego genialnego debiutu, czy spełnia się sen o potędze i miłości Martina Fry? A może to tylko desperacja, bez której nowy album ABC przeszedłby bez echa jak wszystkie poprzednie, jakie nagrali po oryginalnym „Lexiconie”? Sam Martin Fry był przeciwny temu zabiegowi; jednakże, nie sposób odmówić mu pewnego sukcesu już na starcie – skupienia uwagi widowni.

„The Lexicon of Love II” to świetny album. Fry ponownie opłakuje na nim swoje wielokrotnie złamane serce, jednocześnie oddając się ekstazie jaką, w jego rozumieniu, niesie miłość – wszelka siła sprawcza i źródło sensu życia. Krążek pilotuje „Viva Love”, przebój który przeleżał niewykorzystany do tej pory w szufladzie Fry’a, a który po nowoczesnym liftingu dosłownie uskrzydla resztę albumu. Za aranżację i dowodzenie orkiestrą ponownie odpowiada niezawodna Anne Dudley, a za produkcję tym razem zabrał się sam Fry, do spółki z Garym Stevensonem. I trzeba im oddać – stworzyli naprawdę interesujący krążek, najlepszy w dorobku ABC od czasu pierwowzoru.

Przepis na sukces pozostał ten sam – mariaż sekcji dętych i smyczkowych z bardziej nowoczesnymi syntezatorami i porywającym basem. Znowu jedziemy odkrytym autobusem przez centrum Londynu, gdzie trwa niekończąca się impreza w złocie i blichtrze doczesności. Fry, który po latach wygląda bardziej jak Jeremy Clarkson niż nowofalowy dandys, nadal fantastycznie śpiewa i żongluje emocjami. W brzmieniu tej płyty da się wyczuć spełnienie i radość, oraz zaproszenie do wspólnego świętowania. Co prawda za kolejnych 30 lat nadal będziemy nucić „Posion Arrow”, „Date Stamp” oraz „All Of My Heart” z pierwszego „Lexiconu”, ale do tego czasu warto zapoznać się z jego godnym następcą – prawdopodobnie łabędzim śpiewem Fry’a i ABC. 

Autor: Jakub Oślak


End of content

No more pages to load