Recenzje

2016-08-03
Billy Talent - "Afraid of Heights"
Co wyjdzie z połączenia Green Day z Foo Fighters. „Afraid Of Heights” Billy Talent.
Wykonawca: Billy Talent
Wytwórnia: Warner Music Poland
Rok wydania: 2016

Trzeba przyznać, że Kanadyjczycy  dość umiejętnie zagospodarowali lukę po Billym Joe Armstrongu i kolegach. Gdy Green Day pauzuje lub też nagrywa epickie albumy, Billy Talent podążają ich ścieżką radosnego, energetycznego pop-punku. Skąd zatem w tym wszystkim Foo Fighters? W melodiach. Nośnych i dość śpiewnych, a jednocześnie miłych dla ucha i bardziej wysublimowanych od tych proponowanych przez wspomnianych starszych kolegów z Kalifornii. Już w otwierającym płytę „Big Red Gun” wokalista Ben Kowalewicz, gitarzysta Ian D'Sa, basista Jon Gallant do spółki z perkusistą Jordanem Hastingsem, kłaniają się tradycji muzycznej obu wymienionych zespołów. Charakterystyczne „foosowe” gitary do wraz z całkiem udaną melodią nakręcają całość. Kolejno utwór tytułowy stanowi właściwie ukłon w stronę Green Day. Ben nawet podobnie frazuje do Armstronga. Ponownie też zwraca uwagę budowa całego utworu, opartego o kolejną zgrabną linię melodyczną.  „Ghost Ship Of Cannibal Rats” zaskakuje natomiast punkowym wręcz zakrzykiem „respect” w zwrotkach i… nieco spokojniejszym śpiewem. Refren to jednak znów znajoma „okolica muzyczna”. Z kolei „Louder Than DJ” to dość imprezowy numer, ocierający się o energetycznego surf rocka. Idealny do rozkręcenia studenckiej zabawy na plaży. „The Crutch” zaskakuje natomiast zeppelinowo zabarwionym motorycznym riffem i ciekawie „łamano-krzyczanym” refrenem. Sporym urozmaiceniem jest zaś balladowy „Rabbit Down The Hole”, w którym słychać nieznaczne echa ery grunge. Całość na nowo napędzają nerwowy i szybki "Time-Bomb Ticking Away", który do spółki z jeszcze bardziej zabawowym „Leave Them All Behind”. Zaskakuje natomiast wzbogacony elektroniką „Horses & Chariots”. Przydałoby się takich urozmaiceń więcej na tej płycie. Zamykają ją zaś skoczny „This Is Our War” i jeszcze bujniejszy pod tym względem „February Winds”. Bonusem jest natomiast repryza utworu tytułowego, która podszyta elektronicznie wypada nawet lepiej, niż oryginał.

To, czego właściwie nigdy nie można było odmówić grupie Billy Talent, to sporych implikacji przebojowości. Nawet jeśli sporo czerpią z wymienionych na początku kapel, starają się szukać własnych rozwiązań aranżacyjnych.  Efekt jest niezły, natomiast samo „Afraid Of Heights” na dłuższą metę nuży.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load