Recenzje

2015-08-13
The Orb - "Moonbuilding 2703 AD"
The Orb żyje trochę we własnym świecie. Po zabawach z Lee „Scratchem” Perrym na dwóch poprzednich krążkach, zespół wrócił na samodzielną ścieżkę twórczą. Efekt mile zaskakuje.
Wykonawca: The Orb
Wytwórnia: Kompakt

Nawiązania do klasycznego już debiutu grupy „Adventures Beyond The Ultraworld” z 1991 r. wydają się zupełnie nie pasować do dzisiejszej sceny muzyki elektronicznej. Błąd! „Moonbuilding 2703 AD” nie tylko wprowadza sporo ambientowego powietrza, ale daje też przyjemny podmuch chilloutu. Alex Paterson i Thomas Fehlmann zabierają nas w podróż podszytą  nienachalnymi dubowymi bitami, w otoczeniu różnorakich elektronicznych patentów. Płyta zawiera 4 utwory. 3 z nich liczą blisko kwadrans. Całość zaczyna „God's Mirrorball”. Spokojny, triphopowy początek przechodzi w hipnotyczny rytm, który mile pobudza zmysły, nie eksploatując ich specjalnie. Ot, idealne wprowadzenie, będące odpowiednikiem wejścia do klubu w upalną noc. Kolejny „Moon Scapes 2703 BC” rozkręca imprezę. Mocny bas, dudniący beat i różnorakie loopy, mniej lub bardziej pasujące, nie wybijają jednak całości z rytmu (sic!). „Lunar Caves” natomiast, będący najkrótszym fragmentem płyty (niewiele ponad 9 minut), brzmi jak transmisja z sondy kosmicznej. „Bulgoczący” bit na tle odgłosów z odległej galaktyki, wywołuje dość oniryczne wrażenie. Ostatni na płycie utwór tytułowy, podsumowuje całość w sposób znaczący. Składa się z 3 części. Pierwsza z nich z zapętlonym loopem, niskim basem, wysokim werblem, kilkoma dubowych plamami, przyjemnie pląsa, by koło połowy 5 minuty przejść w mulący nieco triphopowy groove, przypominający twórczość Tricky’ego z przełomu wieków. Druga część pełna mieniących się odcieniami bitów, wbija w okolicach 8 minuty w trzecią, najbardziej  halucynogenną odsłonę tego utworu, która utrzymuje swój kurs już do końca.

Po ponad 20 latach The Orb swoją twórczością nadal potrafią ująć słuchacza i wysłać go w takie rejony muzyczne, które z jednej strony zna, a z drugiej – mogą być skuteczną odtrutką na współczesne przesadzone elektronicznie produkcje.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load