Recenzje

2015-08-15
The Freuders - "7/7"
Okazuje się, że można nagrać dobrą płytę nawet na wsi w domku z drewna.
Wykonawca: The Freuders
Wytwórnia: Fonografika
Rok wydania: 2015

Spokój, w jakim warszawska formacja nagrywała swoje debiutanckie wydawnictwo bynajmniej nie przełożył się na zawartość płyty. Wyraźnie zarysowana sekcja rytmiczna i gitary wyraźnie wpływają na dynamikę dokładnie przemyślanych nagrań. Stłumiony wokal Tymka Adamczyka dopełnia piosenki. Chwilami jest on mroczny, chwilami łagodny i melodyjny. Taka też jest cała płyta.

Wydawnictwo jest dwupłytowe. Na każdy krążek składa się po siedem piosenek, które są zamkniętą całością i do której to wprowadzają odrębne intra: „Never Talk To Strangers” i „Outro”. Chociaż zespół cechuje post-rockowe granie, w muzyce nie brakuje różnorodności. Na szczególne wyróżnienie zasługuje „Rosemary's Baby”. Jest to piosenka, w której można znaleźć i mocne uderzenie, i wyciszone tony, a powtarzające się frazy nie nudzą, lecz nadają jeszcze lepszego tempa piosence. Chociaż wszystkie piosenki oscylują wokół mocnego rocka, jest też miejsce dla alternatywy („Against”) czy elektronicznych brzmień („Anamnesis I”). Teksty składają się na „przepowiednie” będące moralną spowiedzią ich bohatera. Ich uzupełnieniem jest duża ilość instrumentali, jak to dzieje się np. w „CSI”. 

Piosenki znajdujące się na płycie są dość długie. Tylko niektóre mieszczą się w czterech minutach, część zbliża się do siedmiu minut, a finałowy utwór „Final Quest” trwa prawie dziesięć minut! Pomimo tego nagrania budzą zainteresowanie.  Słuchając płyty, jestem w stanie bez problemu wyobrazić sobie, ile energii zespół daje z siebie podczas występów na żywo. W końcu grupa zdobyła tytuł „Soundbustera” za najlepszy koncert polskiej formacji podczas ubiegłorocznego Soundrive Festival.

Autor: Natalia Zakolska


End of content

No more pages to load