Recenzje

2015-09-10
Public Image Ltd. - "What The World Needs Now..."
Nowa płyta PIL to już drugie bardzo udane wydawnictwo tego zespołu po ponad 20-letniej przerwie.
Wykonawca: Public Image Ltd.
Wytwórnia: PIL Official

Słuchając zarówno nowej, jak i poprzedniej płyty PIL nie da się nie podziwiać determinacji Johna Lydona, który posunął się nawet do udziału w telewizyjnych reklamach masła, aby sfinansować powrót zespołu na scenę na początku tej dekady. Dwudziestoletnia przerwa dobrze zrobiła Lydonowi, gdyż ostatni album PIL wydany w 1992 roku przed zawieszeniem działalności był po prostu słaby, opublikowana w 1997 roku solowa płyta "Psycho's Path" mało kogo zainteresowała, a reaktywacja The Sex Pistols, w której dwukrotnie wziął udział była określana jako "Kabaret Starszych Punków". 

Znakomitym posunięciem Lydona było zaproszenie do współpracy w PIL muzyków, z którymi nagrywał już w latach 80. Zarówno gitarzysta Lu Edmonds, jak i perkusista Bruce Smith brali przecież udział w postawaniu tak udanych albumów Public Image Ltd. jak "Happy?" (1987) i "9" (1989). Z kolei basista Scott Firth ma na koncie współpracę z takimi gwiazdami jak: Morcheeba, Toni Braxton czy...Spice Girls. Te nazwy mogą dziwić w kontekście PIL, ale przecież to jego "czarne", funkująco-dubowe brzmienie basu znakomicie napędza kompozycje tego zespołu. 

"What The World Needs Now..." nie różni się zbytnio od tego, co nam Public Image Ltd. zaprezentowało na "This Is PIL". Utwory, które tu trafiły to znakomicie przyrządzony koktajl z nowej fali, post-punka, dubu. Tej płycie bliżej do płyt PIL z przełomu lat 70. i 80. jak "Metal Box", "Flowers Of Romance" czy "This Is What You Want...This Is What You Get". Na pierwszy plan jest wysunięta sekcja rytmiczna, a tłem dla niej są zgrzytliwe dźwięki gitary Edmondsa. Muzyk ten, choć nieco schowany w tle, jest jednak cichym bohaterem tej płyty. To, co serwuje na swojej gitarze, wychodzi daleko poza tradycyjne granie na tym instrumencie. No i oczywiście nie możemy nie wspomnieć o 59-letnim Lydonie. Wiadomo, wybitnym wokalistą nie był, nie jest i nie będzie, ale jak czyż nie uwielbiamy go za te nieco histeryczne krzyki i zawodzenia oraz melodeklamacje? W tej stylistyce nie ma sobie równych i na tej płycie jest w znakomitej formie. Także tekstowo - w otwierającej płytę kompozycji "Double Trouble" nawiązuje do...zepsutej toalety, zaś w "Shoom", które płytę zamyka śpiewa: "“Fuck you / Fuck off / Fuck sex / It’s bollocks / All sex / Is bollocks". 

Nowy album może nie nawiązuje poziomem do największych dzieł PIL z sprzed 30-35 lat, ale i tak bije na głowę znakomitą większość płyt współczesnych epigonów muzyki post-punk. Znakomita płyta, do której będziemy jeszcze wielokrotnie wracać. 


Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load