Recenzje

2015-09-25
New Order - "Music Complete"
Grupa New Order powróciła po 10 latach fonograficznej ciszy z bardzo dobrą płytą, która jest w dużej mierze wycieczką do klubowych klimatów z końca lat 80-tych.
Wykonawca: New Order
Wytwórnia: Mute
Rok wydania: 2015

Obserwując to, co się działo w New Order w ostatnich kilku latach, można było mieć duże obawy co do tego, jaką płytą będzie "Music Complete". W 2007 roku z zespołem rozstał się jego współzałożyciel i muzyczny mózg basista Peter Hook, który wolny czas w kolejnych latach poświęcił na prywatną wojenkę na słowa z byłymi kolegami z New Order. W szeregach zespołu także doszło do dwóch istotnych przestasowań personalnych: Hooka zastąpił Tom Chapman, a po blisko blisko dekadzie do zespołu powróciła Gillian Gilbert grająca na instrumentach klawiszowych. Wszystko to, w połączeniu z przedłużającą się ciszą na temat nowej płyty spowodowało, że wielu fanów zaczynało wątpić, czy kiedykolwiek usłyszą jeszcze nową muzykę New Order. 

Nagrywając nowy album zespół postąpił według scenariusza przećwiczonego ostatnio z powodzeniem przez grupę A-ha. Po tak długiej przerwie bezpieczniej jest nagrać piosenki nawiązujące do największych dokonań z przeszłości niż eksperymentować lub grać to samo, co na poprzedniej płycie. Nowych fanów raczej nie zdobędziemy, a kto kupi naszą nową płytę? Oczywiście, starzy wypróbowani kibice. Trzeba więc im dać to, co lubią najbardziej. I tak właśnie zrobiło New Order. "Music Complete" to bardzo udana, senntymentalna wycieczka do roku 1989, gdy do sklepów trafił znakomity album "Technique" nagrany na słonecznej Ibizie, która wówczas była klubową stolicą Europy. Taneczne rytmy zdominowały nową płytę New Order i, o dziwo, nie brzmią one archaicznie, choć słychać, że jest to klasyczne New Order. To brzmienie za nic się nie zestarzało. Takie utwory jak "Singularity", "Plastic", "Tutti Frutti", "People On the High Line" to stuprocentowe pewniaki na taneczne parkiety. 

"Music Complete" to jednak nie tylko taniec, ale także kawał dobrej muzyki rockowej. Największe brawa zespołowi należą się właśnie za to, że tak udanie połączył brzmienia klubowe z gitarami. Tu pojawiają się skojarzenia ze znakomitym albumem "Crystal" z 2003 roku ("Academic", "Restless", "Nothing But A Fool"). 

Cieszy to, że New Order stanęło na nogi po chyba najpoważniejszym kryzysie w swojej karierze i pokazało, że stara gwardia trzyma się mocno. To jedna z najlepszych płyt w dyskografii tej grupy. 

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load