Recenzje

2015-10-15
PM2 Collective - "Bob Z Miasta Dylan"
“Bob Z Miasta Dylan” poza licealną grą słów w tytule przynosi opowieść o chłopcu, który rzekomo pomylił życie ze śmiercią, oplecioną dźwiękami country, alt. rocka i americany.
Wykonawca: PM2 Collective
Wytwórnia: Sonic Records

Tytuł płyty jest o tyle nie trafiony, że zamiast zawrzeć w nim i w całej opowieści tak ikonicznych zwrotów jak „Bob” i „Dylan” (a nie są to niestety jedyne tego typu przykłady), panowie mogli pokusić się o stworzenie własnej odrębnej postaci. Przenosimy się zatem do mrocznego Dylan’s Town („(Intro) Witajcie w Dylan’s Town”), którym rządzi Sam Bully zwany Pastorem. Ten przepełniony złością i rządzą władzy wdowiec posiada jedyną córkę Laurę, do której zaleca się tytułowy Bob. Pastor nie chcąc dopuścić chłopca do swej pierworodnej, skazuje go na śmierć („Stryczek”). Tuż przed egzekucją Bob zostaje odbity przez bandę, której przewodzi Billy The Kid (sic!). Przyłączając się do grupy, bohater obmyśla plan powrotu do Dylan’s Town, zemsty na Pastorze i oczywiście zdobyciu Laury („Dzika Banda”). W międzyczasie poznajemy kodeks bandy („Psota Blues”, zaś Boba zaczyna rozsadzać tęsknota za ukochaną („Nie Zapomnij Mnie Kochanie”). Pod osłoną nocy i już w pojedynkę wraca do miasta i odkrywa, że Laura odeszła („Powrót”). Pozostaje mu jedynie wspomnienie, słowa listu, pozostawionego przez ukochaną i „wiara w duszę” („Odejście”). Następnie opowieść przenosi się w fazę snu – czy to wszystko nie jest tylko wytworem zagubionej i zasmuconej duszy Boba („Dzika Rzeka”)? Historię wieńczy „Kołysanka Dla Wiecznych Kochanków”, przypominająca zakończenie „Romea I Julii”...

Przyznaję, że tak wątpliwej, a w konsekwencji nudnej opowieści, zawartej w muzyce nie uświadczyłem już dawno. Brakuje tu ewidentnie wątku indiańskiego (dopełnienie historii zawartych w tekstach można przeczytać na stronie zespołu http://www.pm2collective.pl/, do której serdecznie odsyłam). Muzycznie jest nieco lepiej. Wstęp i rozwinięcie pod postacią „Stryczka”, najlepszej na płycie „Dzikiej Bandy”, zadziornego „Psota Blues” oraz ckliwej „Nie Zapomnij Mnie Kochanie”, przynoszą całkiem interesujący przekrój stylistyczny. Dopełnienie stanowią z kolei kowbojski „Powrót” i nieco latynoskie „Odejście”. Całość jednak załamuje się w topornej „Rzece Zapomnienia” oraz ogniskowej „Kołysance Dla Wiecznych Kochanków”.

PM2 Collective można szanować za inspiracje i podejście muzyczne do tematów, jakie zawarli na „Bobie z Miasta Dylan”. Nie da się jednak wracać do tych dźwięków bez zderzenia się z wyżej opisaną historią, co odrzuca ten koncept-album poniekąd już na starcie.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load