Recenzje

2015-10-13
Marcelina - "Gonić Burzę"
Marcelina wyraźnie przechodzi przez bardzo intensywny moment w swojej karierze.
Wykonawca: Marcelina
Wytwórnia: Warner Music

Po duecie z Piotrem Roguckim („KarmeLove”), którym wspólnie zawojowali media, wokalistka idzie za ciosem i…goni burzę. Pomaga jej w tym Robert Cichy, który współkomponował album, przewodniczył jego produkcji oraz nagrał gitarę elektryczną i akustyczną, a także pozostała część zespołu wokalistki: Jacek Szafraniec (gitara basowa), Marcin Ulanowski (perkusja). Ponadto pojawiają się skrzypce i współtwórca jednego z tekstów - Jacek „Budyń” Szymkiewicz z zespołu Pogodno.

„Gonić burzę” jest płytą osobistą, w której wokalistka przelewa swoje myśli na mikrofon. Są mniej („Chandra”) i bardziej („Świt”) optymistyczne. Na pozór słodki tembr głosu Marceliny ma w sobie niemało zadziorności („Mróz”), która ujawnia się też m.in. w chrypowatej „Liliowej”. Urozmaiceniem płyty są niemal afrykańskie bębny będące zarazem przewodnictwem oraz tłem w „Czarnej Wołdze”. Pod względem rytmu i melodyjności piosenkami najbardziej letnimi na rozchmurzenie jesiennych wieczorów jest „Kochaj albo puść” oraz „Nie odprowadzaj” będące swoistym przeciwieństwem „Miły mój”. Jest też stonowane „Uwolnij mnie” z towarzystwem gitary akustycznej i nieco przesłodzone „Płochy”. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim znajduje się surowe, ale dopracowane „Już szepczą mewy” (plus za męskie tło przełamujące brzmienie piosenki).

Singlowe „Nie mogę zasnąć” jest czarną owcą płyty. Nie chodzi tu o wstyd, ani o hańbę, jaką miałaby przynieść ta piosenka. Wręcz przeciwnie – swoją, nieco mroczną atmosferą, wyróżnia się wśród piosenkowych koleżanek będąc wyrazistym punktem na mapie płyty. Trudno orzec, czy burza została dogoniona. Na pewno można polecić płytę, jak i piosenkę tytułową „Gonić burzę”, która do bardzo burzliwych nie należy. Album został zarejestrowany w studio Jana Komara na warszawskiej Pradze, lada moment zacznie się trasa koncertowa promująca płytę. I chyba życzę właśnie wypełnionych sal koncertowych. Bo o zwolenników artystki martwić się nie trzeba.

Autor: Natalia Zakolska


End of content

No more pages to load