Recenzje

2015-12-02
Lacrimosa - "Hoffnung"
„Hoffnung” znaczy „nadzieja”. I takie właśnie uczucie przynosi nowy album szwajcarskiej grupy Lacrimosa.
Wykonawca: Lacrimosa
Wytwórnia: Hall Of Sermon
Rok wydania: 2015

Tilo Wolff przyznał, że najnowsze dwunaste już dzieło studyjne zespołu, to najbardziej epickie dzieło w 25-letniej historii zespołu. Powstało przy udziale 60-osobowej orkiestry, z którą zespół pracował przez ponad rok. Efekt chwilami rzeczywiście zaskakuje rozmachem, o czym przekonuje już otwierający płytę 15-minutowy „Mondfeuer”, który brzmi zarazem potężnie, dumnie i… filmowo. Muzyka Lacrimosy znana była dotąd z teatralnej przesady. Tym razem Wolff przy użyciu kolejnych środków nadał jej wymiar znacznie szerszy, pełen nastrojów, emocji i pejzaży. Elementy rockowe pojawiają się dopiero po 5 minucie, kiedy wchodzi instrumentalna partia gitary. Kolejny „Kaleidoskop” z delikatną wokalną introdukcją Anne Nurmi stanowi ciszę przed dynamiczną metalowo-orkiestrową  gonitwą, wzbogaconą niskim, posępnym głosem Tila. „Unterwelt” z kolei spokojnie mógłby być utworem… Rammsteina. Pod każdym względem. Za swoisty przerywnik można natomiast uznać „Die Unbekannte Farbe”. Powolny, mroczny i melodyjny zarazem, przenosi słuchacza w najbardziej ponure rejony ludzkiej wyobraźni. Kolejną małą rockową operę przynosi „Der Kelch Der Hoffnung”, który ma zadatki na niezły przebój. Podobnie jest z jedynym anglojęzycznym „Thunder And Lightning” – będącym raczej typowo gotyckim numerem z udziałem orkiestry. Tragiczny w wydźwięku „Tränen Der Liebe” trochę dołuje. Zaś „Der Freie Fall - Apeiron, Part 1” patetyczną formą i krzykliwym głosem Wolffa jeszcze bardziej podkreśla ów tragizm. Pozytywkowo rozpoczynający się „Keine Schatten Kehr” to prawdziwa bombka. W tych niespełna dwóch i pół minucie udało się zawrzeć więcej, niż w innych, znacznie dłuższych formach na płycie. Album zaś wieńczy druga część „Apeiron” – dużo bardziej epicka i rozbudowana, niż „jedynka”.

Trudno mi sobie wyobrazić pełnowymiarową trasę koncertową z tym materiałem. Jeśli bowiem zespół ograniczy się wyłącznie do odtwarzania partii orkiestrowych z automatu, czy samplera, występy sporo na tym stracą. Pozostaje zatem nadzieja… „Hoffnung” polecam jednak słuchać przede wszystkim w późnych godzinach wieczornych.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load