Recenzje

2015-12-16
Danzig - "Skeletons"
Na „Skeletons” Glenn Danzig składa hołd artystom, którzy przez lata go inspirowali, wykonując własne interpretacje tych utworów z ich dorobku, które po prostu lubi.
Wykonawca: Danzig
Wytwórnia: Nuclear Blast

Zaczyna się punkową wersją „Devil’s Angels” z repertuaru Davie Allan & The Arrows. Wrażenie jest takie jakbyśmy słyszeli pijanych The Ramones. Kolejny „Satan” pochodzący z filmu „Satan’s Sadist” brzmi natomiast jak garażowe karaoke o 4 nad ranem. Słychać głównie zawodzący głos Glenna i mielące w tle gitary z prymitywną perkusją. Nieco lepiej wypada elvisowe „Let Yourself Go”, w którym warstwa muzyczna jest nieco bardziej urozmaicona (zmiany tempa, rytmiczność), a i sam Glenn brzmi jakby trochę wytrzeźwiał. Rozjeżdża się za to sabbathowe „N.I.B.”, któremu dodatkowe „usabbacenie” refrenu pseudo dzwonami niewiele pomogło. Ciekawiej prezentuje się z kolei "Lord Of The Thighs" z repertuaru Aerosmith, które zachowało drive i polot oryginału. Glenn męczy się w tym numerze z wysokimi partiami wokalnymi, ale całość niezwykle dobrze jedzie. Zaś "Action Woman" z repertuaru grupy The Litter brzmi dość rozpaczliwie. Danizg co prawda konkretnie wzmocnił tę psychodeliczną miniaturkę z końca lat 60., ale niestety jego żałosny wokal psuje odbiór tego utworu. Zaskakuje natomiast interpretacja „Rough Boy” ZZ Top. Jeden z najbardziej pamiętnych „hitów” brodatego tria tu brzmi garażowo i bełkotliwie. W sumie podobnie mogłoby to zabrzmieć w wykonaniu Metalliki z okresu współpracy z Lou Reedem... Troggsowe „With A Girl Like You" pędzi za to zgrabnie i hałaśliwie, a „Find Somebody” The Young Rascals to najlepiej muzycznie brzmiący numer na całym krążku. Ozdobiony udaną solówką Tommy’ego Victora na gitarze, wypada po prostu świetnie. Wieńczące „Crying In The Rain” z repertuaru The Everly Brothers prezentuje się natomiast zdumiewająco podniośle. Lepiej jednak w pamięci zachować wersję grupy A-ha…

Jak na pomysł, który dojrzewał w głowie Glenna Danizga dwadzieścia lat, realizacja pozostawia bardzo wiele do życzenia. „Skeletons” to płyta w sam raz na poimprezowy after. Niestety niewiele wnosi do dorobku zespołu jak i świata muzyki.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load