Recenzje

2014-04-25
Pixies - "Indie Cindy"
Pierwsza od 23 lat płyta studyjna Pixies nawiązuje do najlepszych dokonań tej grupy.
Wykonawca: Pixies
Wytwórnia: PIAS / Mystic
Rok wydania: 2014

Kup w

"Indie Cindy" pełni rolę magicznej różdżki, dzięki której możemy cofnąć się w czasie. Słuchając tej płyty czujemy, jakbyśmy powrócili do przełomu lat 80. i 90., gdy Pixies było u szczytu popularności i nagrywało płyty, które są dziś kanonem muzyki rockowej. 

Dwanaście utworów, które trafiły na "Indie Cindy" to stare, dobre Pixies. Wszystko jest tu na swoim miejscu, tak jak kiedyś. Są świetne, wpadające w ucho melodie, są "brudne", zgrzytliwie brzmiące gitary, jest charakterystyczny śpiew Franka Blacka. Jednak słuchając "Indie Cindy" uświadamiamy sobie także, że płyta ta została nagrana przez muzyków, którzy zbliżają się do pięćdziesiątki bądź przekroczyli już ten wiek. Więcej tu niż kiedykolwiek wcześniej utworów stonowanych, utrzymanych w wolnym bądź średnim tempie. Ale jak się daje "czadu" zespół nie zapomniał. Jest tu także kilka kompozycji, które nawiązują do najlepszych dokonań zespołu z przeszłości, z powodzeniem mogłyby trafić na albumy "Doolittle" czy "Trompe Le Monde" i należałyby tam do najlepszych piosenek.

Choć ta płyta powstała z chaosu, jaki wytworzył się rok temu po odejściu długoletniej basistki Kim Deal, to jest ona potwierdzeniem, że najlepsze rzeczy powstają w trudnych warunkach. Jak wielokrotnie w przeszłości, Pixies wyszło obronną ręką z tarapatów i pokazało środkowy palec tym, którzy wątpili i nie wierzyli. Na pewno nie jest to album, który trafi do czołówek zestawień "najlepszych płyt 2014 roku", ale jestem pewien, że Frank Black i jego koledzy nie muszą się już ścigać. Oni się dobrze bawią, puszczają do nas oko, a my z radością dołączamy do zabawy.

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load