Wywiady

Piotr Banach

2017-03-12

W ubiegłym roku grupa Indios Bravos zawiesiła tymczasowo działalność po blisko 20 latach funkcjonowania. Pretekstem do rozmowy z Piotrem Banachem było jednak nie tylko wydanie z okazji 10 rocznicy płyty „Mental Revolution” na winylu (wydawca: Manufaktura Legenda), ale także bogata działalność artysty w innych projektach.

Rozmowa z: Piotr Banach

MM: Minęło 10 lat od wydania „Mental Revolution”. Pamiętasz w jakich okolicznościach powstawał ten album? Jako go kreowaliście?

PB: Tak, najpierw kiedy jeszcze grałem w Heyu, było takie podejście do tzw. mojej płyty solowej. W tym czasie już jednak spotkałem Gutka. Dlatego też płyta nazywała się Banach & Indios Bravos – „Part One” i była elektroniczna. Potem miałem kilka lat przerwy. Pierwotnie miałem nie wracać do muzyki, gdyż byłem nieco rozgoryczony. Mieszkałem chwilę za granicą, wróciłem do Polski i zamieszkałem na wsi. Tam stworzyłem sobie studio. I kilka lat po wydaniu „Part One” zadzwoniłem do Gutka, czy byśmy nie podjęli wyzwania jeszcze raz. On w międzyczasie wszedł w środowisko hiphopowe. Nagrywaliśmy na początku właśnie w moim studiu na wsi. Tam powstało kilka piosenek, w tym utwór tytułowy. Bardzo dobrze się nam nad tym pracowało, było dużo przestrzeni wokół nas i to, myślę, słychać na płycie. Nagraliśmy ją we dwóch, a zespół powstał dopiero później na potrzeby koncertów.

MM: Wspomniałeś o „Part One”. Dla wielu ludzi „Mental Revolution” jest faktycznym debiutem Indios Bravos, bo „Part One” było już wtedy kompletnie wyprzedane i ciężko było ją zdobyć. Wówczas o reedycji nie było mowy. Dlatego „Mental Revolution” był takim pierwszym kawałkiem waszej muzyki, nie ściągniętym np. z Internetu, tylko wydanym fizycznie.

PB: Tak było, jak najbardziej. Zresztą „Part One” była wydana tutaj w Warszawie w 1999 roku przez Pałac Kultury Records, założone przez Kubę Wojewódzkiego. Udało się ją wznowić dopiero 3 lata temu i już pod szyldem Indios Bravos na płycie kompaktowej i na winylu. Ale z „Mental Revolution” było rzeczywiście tak, jak mówisz.

MM: Teraz z okazji rocznicy wydania „Mental Revolution” wychodzi winyl, bowiem dotąd ta płyta nie była wydana w tej formie. Rozumiem też, że chodzi o to, żeby – pomimo waszej informacji o zawieszeniu zespołu na czas nieokreślony – ten płomień Indios Bravos w jakiś sposób podtrzymać?

PB: Trochę tak jest, bo jednak trzeba przypominać o sobie co jakiś czas. Zespół się nie rozpadł, tylko zawiesiliśmy działalność, ponieważ każdy z nas podjął się na razie innych projektów. Gutek przymierza się do swojej długo oczekiwanej solowej kariery. Trochę mu nie zazdroszczę, bo to nie jest prosta sprawa, biorąc pod uwagę, z czym musi się zmierzyć. Ja natomiast mam projekt BAiKA.

MM: Edycja winylowa „Mental Revolution” nie różni się od wydania sprzed 10 lat. Podejrzewam, że robiony był tylko nowy masteting. Nie chcieliście poszerzać tego materiału o jakieś ciekawe dodatki?

PB: Tak, zrobiłem nowy master. Natomiast płyta winylowa ma to do siebie, że jest ograniczona czasowo, więc to nie było nawet możliwe, żeby cokolwiek do niej dodać.


MM: Wiem, że pracujesz nad autobiografią. Ustaliłeś jakiś termin jej wydania?

PB: Tak, zacząłem pisać książkę. Doszedłem już do początków Heya, co biorąc pod uwagę, ile robiłem jeszcze wcześniej, nie jest złym wynikiem (śmiech). Chciałbym, żeby książka ukazała się na moje następne urodziny. W przyszłym roku skończę 53 lata, a że się urodziłem 5 marca, to symbolicznie trzymam się tego terminu.

MM: Wymieniłeś BAiKĘ, którą tworzysz razem z Kasią Sondej. Wiem, że nagrywacie płytę studyjną. Z tego, co wiem, na koncertach BAiKI grasz na perkusji?

PB: Rzeczywiście mam taką funkcję, że gram na elektronicznych bębenkach. Zresztą moje muzykowanie zaczęło się od walenia w perkusję w zespołach punkowych i reggaeowych. Tu jednak korzystamy świadomie z automatów perkusyjnych i słychać, że to nie gra żywy perkusista. To jest takie brzmienie, które urzekło mnie kawałku Blondie – „Heart Of Glass”. Bardzo mi się to wtedy wbiło w pamięć, więc postanowiłem coś podobnego wykorzystać przy okazji tego projektu.

MM: Będziecie poszerzać skład BAiKI?

PB: Być może. Kaśka trochę narzeka na tą statyczność, bo ona chciałaby sobie poszaleć na scenie, a jest przywiązana do klawiszy, więc być może poszerzymy zespół, by mogła odejść od nich i trochę podziałać więcej scenicznie.

MM: Jest BaiKA, Indios Bravos zawieszone jest na czas nie określony. Na przestrzeni lat przeszedłeś przez chyba wszystkie najważniejsze gatunki muzyki rozrywkowej, chyba poza hiphopem. A czy jest jakiś gatunek muzyczny, który obecnie Cię fascynuje?

PB: O hiphop też się otarłem przy okazji współpracy z AbradAbem. Gatunkowo nie jednak nic mnie nie fascynuje obecnie. Generalnie mam problem ze współczesną muzyką, ponieważ jej nie rozumiem. Jestem z tzw. starego rozdania, więc nie pojmuje, co może być atrakcyjnego we współczesnej muzyce.

MM: Może to kwestia odbioru wizualnego?

PB: Owszem, bo młodzi ludzie dziś w dużej mierze też wyglądają i dbają o to, by to było zamknięte wizualnie i muzycznie. Natomiast ja już jestem na to za stary, albo raczej mam swój styl, którego się trzymam. Nie przesadza się starych drzew. Jestem jednak otwarty na wiele rzeczy. Kiedy w latach 90. wszyscy grali grunge, ja już zacząłem się bawić elektroniką przy okazji płyty „puk.puk” Kasi Nosowskiej. Natomiast to, co obecnie się dzieje w muzyce, do mojego gustu nie przystaje.


MM: Na płycie „35/50” mamy przekrój całej Twojej twórczości. A myślisz o stricte solowej płycie jak „Wu-wei”?

PB: To jest trochę tak, że myślę sobie, że w Indios Bravos wymyślałem te piosenki, nagrywałem je, pisałem teksty. I w pewnym sensie można powiedzieć wręcz, że to były moje solowe płyty, które śpiewał bardzo dobrze Gutek, nadając im swój charakter. Przez ostatnie lata nie miałem nawet możliwości, by nagrywać solowe płyty, ponieważ, gdy miałem coś do nagrania, to realizowałem je z Indios Bravos.

MM: Co zatem dalej?

PB: BaiKA. Bardzo chciałbym rozkręcić ten projekt, bo reakcja ludzi na koncertach dodała nam skrzydeł. Dlatego nagrywamy pełną płytę. Chcę, żeby więcej ludzi przyjrzało się Kasi, bo jest tego warta.

MM: Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Maciej Majewski