Wywiady

Hidden By Ivy

2017-04-07

Hidden By Ivy są rzadkim przykładem sytuacji, kiedy twórcza praca odbywa się drogą korespondencyjną i przynosi tak zdumiewające efekty. Druga płyta duetu „Beyond” ponownie przenosi do świata silnie nasyconych emocji, utkanych z pięknych dźwięków rodem z lat 80. O tym, jak przebiegał proces tworzenia tego, a także poprzedniego materiału opowiedziała naszemu wysłannikowi Maciejowi Majewskiemu połowa duetu – autor tekstów i wokalista grupy Rafał Tomaszczuk.

Rozmowa z: Rafał Tomaszczuk

MM: „Beyond” ukazuje się 1,5 roku po „Acedii”. Rozpierała was twórcza energia? Został wam materiał z poprzedniej sesji?

RT: „Beyond” to zupełnie świeży materiał. W przypadku „Acedii” część utworów była oparta o pomysły z szuflady Andy’ego (Andrzeja  Turaja – instrumentalisty Hidden By Ivy – przyp. MM). Miał ich całą masę, więc było w czym wybierać. Na podstawie kilku pomysłów, które wybraliśmy, zaczęły powstawać aranże. Do tego doszło kilka nowych i tak powstała tamta płyta. Natomiast „Beyond” zaczęliśmy tworzyć jakiś tydzień po wydaniu „Acedii”

MM: Wiem jak wygląda proces twórczy pod kątem aranżacji, gdy Andrzej przesyła Ci szkice i jakieś fragmenty muzyczne. Natomiast powiedz, czy teksty powstają pod wpływem tej muzyki, czy też piszesz je niezależnie od tego, co dostajesz?

RT: Teksty są składową częścią tego wszystkiego. W momencie kiedy dostaje taki szkic, staram się ułożyć w głowie aranż i jednocześnie kiełkuje tekst, który będzie do tego pasował. Czasami bywało też tak, że do jednego aranżu miałem kilka tekstów i wybierałem ten, który najlepiej do niego pasował.

MM: W waszym dorobku znalazłem jeden tekst po polsku. To jednorazowy eksperyment?

RT: To wyjątkowy utwór, a tekst w nim jest bardzo ważny. Napisała go moja żona, Małgosia. „Nie Znam Więcej” podobnie jak większość utworów na „Acedii” traktuje o odchodzeniu bliskich osób. Okres, w którym powstawała tamta płyta, był ciężki i nieszczęśliwy, głównie dlatego, że wiele bliskich mi osób odeszło. Miedzy innymi jedną z nich była nasza przyjaciółka, o której traktuje ten tekst.

MM: „Beyond” jest cieplejszą i bardziej naturalnie brzmiącą płytą w stosunku „Acedii”. Nie zmieniliście chyba zbytnio instrumentarium, a różnica jest odczuwalna. Z czego to wynika?

RT: Wszystko powstało w tym samej konfiguracji. Trudno mi powiedzieć, z czego to wynika. Wyszło to naturalnie. Być może jest to kwestia innego spojrzenia na to, co chcemy osiągnąć. „Acedia” była jeszcze pewnym docieraniem się między mną, a Andym. Potem wszystko było bardziej przemyślane.


MM: Wiem, że nie znosicie tych wszystkich szufladek gatukowych, do których jesteście wkładani. Mimo tego mam wrażenie, że o ile pierwsza płyta kojarzyła mi się trochę z wczesnym Dead Can Dance, tak tutaj słychać przede wszystkim Archive i Anathemę.

RT: To miło (śmiech). Każdy w tej muzyce odnajduje coś dla siebie. My, a zwłaszcza Andy jest nasiąknięty takimi właśnie brzmieniami lat 80. typu cold wave, new wave, dark wave i new romantic. W związku z tym nie wiem, czy nawet zna Archive.  Anathemy na pewno nie zna, bo kiedyś go o nią pytałem (śmiech). Dlatego wychodzi to u nas w oderwaniu od konkretnych inspiracji.

MM: Czemu na okładce znalazł się fragment tekstu z „Memory Line” – „All the things must pass”?

RT: Bardzo nie lubię mówić o tekstach. Akurat ten fragment stanowi zawarty w pigułce przekaz tej płyty. Podsumowuje on tę płytę i jej zawartość.

MM: Wiadomo z czym i z kim ten wers się on kojarzy…

RT: Z kim?

MM: Z Georgem Harrisonen – „All Things Must Pass”

RT: Rzeczywiście. Właśnie sobie o tym przypomniałem.

MM: Nie gracie póki co koncertów, ale przyszła mi do głowy myśl na to, jak możecie prezentować swoją muzykę na żywo – live sessions w Internecie.

RT: Wiesz, przez te 4 lata widzieliśmy się z Andym 2 razy, więc to nie jest takie proste (śmiech). Czas pokaże.

MM: Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał: Maciej Majewski