Wywiady

Agnes Obel

2017-04-28

Kilka miesięcy temu Agnes Obel zaskoczyła swoją nową płytą, zatytułowaną „Citizen Of Glass” , na której starała się stworzyć wyjątkowe, „szklane” brzmienia. Głównie przy użyciu trautonium – wyjątkowego instrumentu klawiszowego z lat 20. ubiegłego wieku. Pod koniec maja artystka ponownie odwiedzi nasz kraj. Nam opowiedziała o różnych aspektach tworzenia „Citizen Of Glass” z osobistej perspektywy.

Rozmowa z: Agnes Obel

MM: Wiem, że pisząc „Citizen Of Glass” zainspirowałaś się niemieckim zwrotem „gläserner bürger”. To termin prawniczy odnoszący się do prywatności człowieka. A czym dla Ciebie jest prywatność?

AO: Dla mnie prywatność ma dwa wymiary. Jednym z nich są na przykład osobiste emaile, które ludzie czytają, jednocześnie ją naruszając. Drugim jest istota posiadania jakiejś sfery tajemniczości. To bardzo ważna część naszego życia. Wszyscy ją mamy i powinniśmy o nią dbać. Zauważyłam, że jest ona także istotnym elementem mojego procesu twórczego. Wychodzę z założenia, że  skoro mam coś interesującego w moim mniemaniu do przekazania, to muszę uważać, by nie odkryć wszystkiego zbyt wcześnie. Sfera tajemnicy to prawdziwa moc i staram się ją wykorzystywać w odpowiedni sposób.

MM: No właśnie – na tej płycie właściwie „celebrujesz” tę sferę. Zastanawiam się, czy poza sferą artystyczną także jesteś tajemniczą osobą?

AO: Nie wiem. Nie wydaje mi się. Prędzej bywam nieśmiała. Poza tym uważam, że jest sporo rzeczy, uczuć i emocji, których nie da się przekazać za pomocą słów. Zawsze mnie tego typu kwestie interesowały. Zastanawiam się, co decyduje o tym, że akurat te dane rzeczy staram się przetworzyć i zawrzeć w mojej muzyce.

MM: Słuchając tego albumu, mam wrażenie, że to instrumenty smyczkowe odgrywają główną rolę, a brzmienie Twojego fortepianu chowa się za nimi.

AO: To prawda.To kwestia brzmienia, które obrałam na tej płycie. Nie ma tu wielu naturalnych dźwięków fortepianu, gdyż większość jest nieco spreparowana. Poza tym używałam klawiszy Rhodesa, klawesynu, a także niesamowitego syntezatora, który nazywa się trautonium. To sprawiło, że nie ma tu czystego fortepianu. Chciałam, żeby nastrój tej płyty był nieco paranoiczny, metaliczny, szklany i kruchy. A fortepian jest zbyt pięknie brzmiącym instrumentem, by stworzyć taką atmosferę.

MM: Aby uzyskać takie „szklane” brzmienie, zagrałaś na wspomnianym trautonium. David Gilmour podczas swoich koncertów używał kieliszków do wina, by stworzyć podobne wrażenie. Nie myślałaś o tym, by używać po prostu szkła i za jego pomocą podkreślić tę atmosferę?

AO:  To zabawne, że o tym wspominasz. Jeden z moich przyjaciół, który wiedział, że będę zajmowała się „szklanymi” tematami na tej płycie, wysłał mi kieliszki do wina w różnych kształtach i rozmiarach (śmiech). Uznałam to za świetny żart. Natomiast znalazłam piękne, ogromne szklane organy we Francji. Po prostu niesamowite. Chciałam ich użyć przy nagraniu tej płyty, lecz okazało się to zbyt skomplikowane. Dlatego doszłam do wniosku, że wolę użyć instrumentów, które raczej brzmią, jakby były ze szkła, niż takich, które tylko tak wyglądają. A takie brzmienia można uzyskać także za pomocą skrzypiec, czy właśnie trautonium. Myślałam też aby użyć dźwięków uderzeń w bryły lodu. Ostatecznie z nich zrezygnowałam.


MM: Wspomniałaś , że „Citizen Of Glass” przynosi kruchość, związaną z ludzką naturą i kondycją człowieka. Czy jako artystka czujesz się podobnie?

AO: Oczywiście. Głównie dlatego, że w swojej twórczości przekazuję tę część siebie, której nie ujawniam w życiu codziennym. To ta sfera, o której opowiadałam Ci wcześniej – nie okazuje jej zbyt często, zostawiam ją wyłącznie na poczet mojej muzyki. Kiedy nagrywam i gram koncerty, czuję jakbym się odkrywała przed słuchaczami. Nie przychodzi mi to zbyt łatwo. Ale z drugiej strony uważam, że to dobrze, że takie uczucia towarzyszom temu procesowi. Oznacza to, że mój przekaz jest dla mnie istotny i coś dla mnie znaczy. Zresztą ten „szklany” koncept zaczął przybierać różną formę wydźwięku. Najpierw dostałam te kieliszki do wina, a potem rozwaliłam klawesyn na trasie. Także jak sam widzisz – to wszystko jest bardzo kruche…

MM: W jednym z wywiadów powiedziałaś, że jedynym ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia. Jak zatem ją pobudzasz?

AO: W przypadku tej płyty robiłam mnóstwo rzeczy. Przede wszystkim szukałam różnych informacji dotyczących wykorzystania różnych instrumentów i uzyskania za ich pomocą różnych brzmień. Zagłębiłam się w literaturę i słuchałam opowieści ludzi, którzy mają o większe pojęcie o takich dźwiękach, niż ja. Korzystałam też oczywiście z nowych mediów, oglądałam mnóstwo rzeczy na Youtube. Poznałam dzięki temu nowy, fascynujący i nieco odrealniony świat.

MM:  Zagrasz ponownie w Polsce – wystąpisz 30 i 31 maja odpowiednio w Łodzi i Wrocławiu. Zastanawiam się, jak przeniesiesz te „szklane” brzmienia na scenie?

AO: Na scenie pojawią się melotron, klawesyn i fortepian. Część dźwięków nagrałam wcześniej i będą leciały z samplera. Nie możemy niestety skorzystać z trautonium. Postaramy się jednak odtworzyć atmosferę płyty najlepiej jak się da.

MM: Słyszałem, że przymierzasz się do nagrania ep-ki, na której znajdą się utwory wyłącznie zagrane na trautonium.

AO: Rzeczywiście mam taki pomysł, natomiast póki co brakuje mi czasu na jego realizację. Za każdym razem, kiedy wracam z trasy do domu, muszę się przygotowywać do kolejnej. Granie na tych wszystkich instrumentach nie jest łatwe, zwłaszcza, że za wszystko odpowiadam praktycznie sama. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się siąść i zrealizować ten pomysł.

MM: Dziękuję za rozmowę.

AO: Dziękuję i do zobaczenia!

Koncerty Agnes Obel:

30.05. Wrocław, Sala Audytoryjna WCK

31.05. Łódź, Wytwórnia

Info o biletach na www.stodola.pl 


Rozmawiał: Maciej Majewski